Kiedy w szkole postanowiono zorganizować zabawę przebierańców dla dzieci, padały różne propozycje odnośnie stroju oraz całej organizacji.Ale rada rodziców takze pomyślała o jakiś tam poczęstunku. No ale co nie którzy jakby szaleństwa było mało także postanowili zaszaleć w zastawie na stole.Słoniowe uszy to słodkość pomiędzy ciasteczkami a faworkami, bliżej im jednak do ciasteczek choć z wyglądu przypominają właśnie nasze faworki. A planowałem je zrobić odkąd przeczytałem książkę „Zupa z granatów” Marshy Mehran. To tam między opowieścią o trzech irańskich siostrach są wplecione przepisy, które po prostu kuszą. Słoniowe uszy to ciastka pachnące kardamonem i wodą różaną, delikatne, choć pracochłonne. Warto spróbować, choć przyznam, że osobiście wolę nasze faworki :)
No a ja oczywiście od razu zaproponowałem najlepsze czekoladki, herbatniki, andruty, markizy Dr. Gerard.
Na pewno słoniowe uszy (czyli gush-e-fil) spodobają się dzieciom, mają uroczy kształt, w dodatku są słodkie i słodko pachną. Jako odmiana od klasycznych wypieków na pewno będzie to strzał w dziesiątkę. Są kruche i najlepiej smakują posypane cukrem pudrem. Także słoniowe uszy prezentowały się bardzo dobrze no maluchy byli bardzo zachwyceni bardzo chętnie sięgały po nie.Ale jeszcze bardziej sięgały po najlepsze krakersy, rurki waflowe, biszkopciki Dr. Gerard. Smacznego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz