Pozostały nam tylko krakersy.
Pozostały nam tylko krakersy, trochę
przewrotnie zaczęłam. Miałam zacząć postanowienie noworoczne,
jak zawsze z początkiem roku rozmyślamy co zmienić. Jedni uczą
się języka obcego w jakiejś renomowanej szkole, inni marzą o
niespełnionej dalekiej podróży może gdzieś do ciepłych krajów,
a jeszcze inni o spotkaniu wymarzonej miłości lub poznaniu kogoś
bliskiego. A ja nieskromne marzę, jak co roku o tym aby zrzucić
choć kilka kilogramów, na pewno jak niejedna kobieta - w tym
czasie. Szczególnie kiedy nie ma już śniegu i pojawiają się
pierwsze promienie słońca. Wtedy wpadam w panikę zaczynam jeść moje najsmaczniejsze herbatniki z misiami czekoladowymi DR
GERARDA , KreMisie to przecież moje ulubione misie.
Tak mi się zrymowało. Codziennie kiedy wstaje mówię dzisiaj
nadszedł ten dzień, zaczynam, jestem silna i gotowa, dam radę.
Moja przyczyna zawsze leży w motywacji, i w tym że uwielbiam
słodycze dr Gerarda i mam ich zapas no i często zasłaniam się
brakiem czasu. Mówię sonie kochana kiedy ty znajdziesz na to czas :
praca, dzieci,pranie, sprzątanie, gotowanie za chwilę zacznie się
praca na działce. Potem zaczynam się zniechęcać jak to ja ciągle
się odchudzam a moja siostra, je co chce, mnóstwo słodyczy,tłustych
potraw nawet pierogi z tłuszczykiem i nic jak szczupła była tak
jest nadal. Jakie to niesprawiedliwe.
I tak kiedy wyszłam, na spacer z moim
psem, bo pokonuję z nim codziennie długie dystanse, natknęłam się
na moją sąsiadkę. Ona ma wiecznie ten sam problem co ja
odchudzanie. Zaczęłyśmy sobie narzekać jak to kobietki i co się
okazało, że Madzia mnie w tym roku wyprzedziła , bo już chodzi na zumbe. Jest to taniec latynoamerykański z elementami fitnessu
lub jak kto woli aerobiku. Zaczęła mnie zachęcać do pójścia z
nią na zajęcia, zwłaszcza że odbywają się blisko naszego domu i
są świetne. Mówiła jak dobrze się po nich czuje ma więcej
energii i nie tylko, że robi coś dla siebie, zostawia dzieciaki z
tatą, poznaje ludzi i jest radosna ma lepsza kondycję. Tak mnie
zachęciła że tego dnia wybrałam się na biegi, żeby jakoś
zacząć i nie mieć zadyszki jak tam pójdę. Zaczęłam od kilku
kółek na boisku szkolnym i tak przez kilka dni zwiększałam ich
ilość. Muszę się przyznać do jednej rzeczy, że nie
zrezygnowałam z codziennej kawy i najlepszych markizów dr Gerarda
coś mi się przecież należy odrobinka luksusu. Razem się
motywujemy, trzy razy w tygodniu chodzimy na zumbę i do tego
codziennie wieczorami biegamy. Na początku miałam zakwasy ale jest
lepiej. Pewne elementy jeszcze mi nie wychodzą ale myślę że się
wprawię. Drodzy moi Was też zachęcam do ruszania się to jest
super. Można zawsze wziąć ze sobą krakersy cebulowe lub krakersy
rybki z mojej ulubionej firmy dr Gerarda a one nie mają kalorii i
nie trzeba rezygnować z przekąsek tylko ruszać się. Do Biegu! Wkrótce napiszę jak mi idzie. Do zobaczenia na trasie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz