czwartek, 15 stycznia 2015

Spotkanie

Witam drogich bloggerów. Niedawno umówiłem się z koleżankami z pracy na spotkanie przy kawce. Jesteśmy wszyscy członkami jednej organizacji pozarządowej, więc umówiliśmy się właśnie tam. Moje koleżanki i ja z jednej brygady oraz kolega i dwie koleżanki z innych brygad. Organizacja ta zrzesza ogromną liczbę członków w całej Polsce. I jak co roku musimy opłacić składkę członkowską. Więc prezes miał spory dochód tego dnia, ponieważ poza naszą grupą zeszło się chyba z dwadzieścia osób. Dobrze, że siedziba jest bardzo duża i mogliśmy się pomieścić przy jednym stole, uginającym się od słodkości. Przeważały produkty firmy „dr Gerard”, ponieważ każdy uważa je za najlepsze. Po zajęciu miejsca przy stole i otrzymaniu kawy rozejrzałem się po stołach i byłem smacznie zaskoczony tym, co zobaczyłem. Były najsmaczniejsze biszkopciki z nadzieniem śmietankowo – truskawkowym, były pyszne markizy czekoladowe a najlepsze kruche wafelki były firmy „dr Gerard”. I mogłem posmakować tego wszystkiego i napić się kawy. Tylko, że nie było czasu na jedzenie. Gdy spotyka się tylu znajomych, których widuje się może raz na pół roku albo rzadziej, to tematów jest tyle, że brakuje czasu, aby z każdym porozmawiać. Oczywiście towarzysko górowała nasza ekipa z firmy, Anegdot i śmiesznych sytuacji z życia i z pracy nie było końca. Brzuch nas rozbolały najważniejsze, że od śmiechu a nie od najsmaczniejszych ciastek. Żeby nie wyszło, że jesteśmy łakomczuchami i zajadamy się tylko słodyczami koleżanka przyniosła mandarynki. Zapach ich unosił się w powietrzu i wypełnił aromatem całą siedzibę. Jednak rozmowy nie dotyczyły tylko pracy i błahych spraw. Naszą organizację czekają wybory zarządu i przyjęcie sprawozdania z prac obecnych władz. Zawsze przy tej okazji jest organizowane walne spotkanie, na które są zapraszani wszyscy członkowie, gdzie odbywa się głosowanie i poczęstunek. Można tam również pojeść najlepszych biszkopcików i najsmaczniejszych kruchych wafelków. Raz spotkałem produkty „dr Gerard” i uznałem, że to może być owocne i smaczne spotkanie. Kolejnym tematem było sześćdziesięcio lecie naszego związku. Z tej okazji również jest organizowanie uroczyste spotkanie w restauracji. Nie mogliśmy pominąć tematu wysokości naszej dopłaty do tej imprezy. Ponieważ organizacje pozarządowe kuleją finansowo, od kilu lat sami dobrowolnie dopłacamy jakąś kwotę na poczęstunek czy wynajęcie Sali. I jak to zawsze bywa w najlepszym momencie dzwoni telefon, to teściowa dzwoni, że dzieci płaczą, albo, że się śpieszy do domu i trzeba wracać, albo żona, że musisz coś kupić. I właśnie teraz tak było, gdy z koleżankami z pracy dyskutowaliśmy nad naszym nowym zleceniem, teściowa bardzo się za mną stęskniła i pytała, o której będę w domu. Jak nie kochać teściowych. Więc w raz kilkoma osobami opuściłem to towarzystwo i mimo zdenerwowania jeszcze przekąsiłem najsmaczniejsze markizy firmy „dr Gerard” i wróciłem do domu do kochanych dzieciaczków i teściowej.

Pozdrawiam wszystkie kobiety, które są, będą lub były teściowymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz