czwartek, 15 stycznia 2015

Jak karnawał to karnawał

JAK KARNAWAŁ TO KARNAWAŁ
 Tak  nam się spodobały party w miniony weekend, że postanowiliśmy zadbać jeszcze nie raz o naszą wspólną  rozrywkę .  Zabawa trwała do piątej rano , jedzenie smaczne towarzystwo kulturalnie wyluzowane., radosne i spontaniczne.. Panowie świetnie wybrali muzykę , a panie przygotowały wyśmienity deser. Oczywiście  mini kanapeczki na krakersach z firmy Dr  Gerard   zostały wręcz pożarte  w pierwszej kolejności.  Filip sam pochłonął znaczną cześć wspomnianego przysmaku. Swoją drogą ciekawe dlaczego oni tak je lubią, co sprawia, że łykają je w locie. Muszę pamiętać, aby zapytać o to Filipa.   W poniedziałkowy poranek na godzinę ósmą byliśmy umówieni  z prezesem Polskiego Związku Niewidomych, aby oddać klucze i rozliczyć się do końca. Marek jako mieszkający najbliżej został wyznaczony do tej roboty.  Pozostało posprzątać pomieszczenia z których korzystaliśmy. O umówionej godzinie spotkaliśmy się we czwórkę i zabraliśmy się ochoczo do pracy. Dziewczyny w dobrym humorze, tryskające energią poradziły sobie z porządkami w dwie godzinki.   Tak więc niedzielne późne popołudnie mogłyśmy spędzić na ploteczkach przy kawie. Poszłyśmy do przytulnej kafejki  na kawę z koniaczkiem i dużą porcją lodów. Taki zestaw pozwolił  nam uzupełnić energię straconą poprzedniej nocy hihihi. Lody oczywiście były bez bitej śmietany,  ale   za to posypane dużymi kawałkami czekolady mlecznej i w bitą  w środek rurką waflową.  Rurkę rozpoznałyśmy od razu, była to oczywiście  najlepsza rurka  z firmy Dr Gerard i nadawała się ze swoim czekoladowym nadzieniem  idealnie  do naszych lodów. Natomiast nie byłyśmy pewne jaką czekoladą zostały posypane zamówione przez nas lody. Całość smakowała wyśmienicie. Postanowiłam zaspokoić naszą ciekawość i zapytać kelnerkę o pochodzenie czekolady  przy okazji płacenia rachunku.  Spędziłyśmy w swoim towarzystwie jakieś dwie godzinki  śmiejąc się żartując i wspominając minioną noc.  Przy pożegnaniu już wiedziałyśmy  jaka to czekolada tak nas zaabsorbowała. Pani kelnerka co prawda powiedziała nam, że nie jest upoważniona do udzielania nam takich informacji , ale w tajemnicy odpowiedziała skoro rozpoznałyście panie rurki waflowe  to muszę przyznać, że najsmaczniejsze gotowe  produkty pasujące do naszych serwowanych deserów pochodzą z Firmy Dr Gerard, więc i wspomniane kawałki mlecznej czekolady to nic innego jak pokrojona  czekolada z tej firmy.  Podziękowałyśmy  jej sowitym napiwkiem i serdecznym uśmiechem. Czas było wrócić do domu. Filip z psem wyszli po mnie na przystanek autobusowy. Frodo miał super  spacer, a my przyjemność z obserwacji  jego szaleństw na śniegu.  Wstąpiliśmy  po drodze   do sklepu po napoje . Zapytałam sprzedawcę jeszcze o czekoladę z firmy Dr Gerard , niestety nie było, ale polecił nam kruche wafle z tej firmy  , postanowiliśmy spróbować. Filip stwierdził, że jeśli będą tak smaczne jak  ich rurki waflowe to  zostaje ich fanem do końca życia hahaha. To mi przypomniało o kanapeczkach na krakersach  i zaraz  go o nie zapytałam.  Śmiejąc się odpowiedział, że są po prostu pyszne, wprost rewelacyjne , a przy tym apetycznie prezentują się na półmisku.  Tak prosta i szczera odpowiedz mnie rozbawiła. Oj ci faceci za nic się nie przyznają,że są łasuchami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz