HISTORIA MAĆKA
Syn koleżanki z pracy chodzi do czwartej klasy szkoły podstawowej. Uczy się nieźle i jednym ze sposobów motywowania go, jest nagradzanie przez rodziców słodyczami z firmy Dr Gerard. Każdej ocenie odpowiada wybrany smakołyk. Oczywiście, najbardziej uwielbianą mleczną czekoladę z firmy Dr Gerard dostaje tylko wtedy, kiedy pilną pracą zapracuje na bardzo dobrą ocenę. Niestety, ostatnio Maciek zaangażował się zbyt mocno w wolontariat dotyczący pomocy dla zwierząt, zwłaszcza bezdomnych psów i kotów. Zajmowało mu to sporą część dotąd wolnego czasu. Chodził zamyślony, zmęczony i nie skupiał się wystarczająco na lekcjach. Doszło do tego, że potrafił pójść do szkoły nieprzygotowany. Zawsze jednak umiał zapytany coś rozsądnego odpowiedzieć, więc nie było ocen niedostatecznych. Zaczynało mu jednak brakować słodyczy, które tak lubił. Dla niego największą porażką był brak rurek waflowych i najsmaczniejszych kruchych wafelków z firmy Dr Gerard. Właśnie z tego powodu spróbował ściągania. Kilka razy udało mu się odpisać od kogoś zadanie domowe, za które niesłusznie otrzymał dobrą ocenę. Jednak tym samym nie zasłużył na to, aby dostać w nagrodę ciasteczka z ulubionej firmy. Było to jawne oszustwo. Kiedy kolejnego dnia chłopiec przyszedł do szkoły okazało się, że ma klasówkę z matematyki. Oczywiście, zupełnie o tym zapomniał i był nieprzygotowany. Pani rozmieściła dzieci zupełnie inaczej w ławkach i Maćkowi było znacznie trudniej coś ściągnąć od Joli. Jola to najlepsza uczennica w klasie, ale czasem w wyjątkowych przypadkach dawała dzieciakom odpisać zadania domowe. Tym razem pani zauważyła, co się dzieje. Chłopiec został przyłapany na ściąganiu. Musiał oddać zeszyt i wyjść z klasy. Do domu wrócił z posępną miną i uwagą w zeszycie. Było mu bardzo trudno przyznać się do złego postępowania. Wstydził się tego, co zrobił. Oczywiście na czekoladę i wafelki nie miał co liczyć, dostał również szlaban na wyjścia na basen. Jeśli chodzi o wolontariat, to został ograniczony do dwóch dni w tygodniu i to pod warunkiem, że nadgoni zaległości w nauce i przeprosi panią za swoje zachowanie. Tym sposobem Maciek dostał niezłą lekcję życia. Przekonał się, że oszukiwanie nie jest sposobem na rozwiązanie swoich problemów, wręcz przeciwnie, ilość kłopotów może znacznie wzrosnąć. Przysporzył rodzicom sporo zmartwień i przykrości. Koleżanka opowiadając o tym była bardzo smutna, wręcz przygnębiona. Żal było na nią patrzeć. Obwiniała się, że widocznie niewystarczająco skupiali uwagę na synu, że za mało pokazywali mu przykładów swoim zachowaniem i postępowaniem. Chciałam jej jakoś pomóc. Trzeba było coś zrobić i choć na chwilę poprawić atmosferę. Na poprawę nastroju zaparzyłam więc kawę i wyjęłam z torebki najsmaczniejsze markizy z ulubionej firmy. Takie wspaniałości pomagają spojrzeć bardziej optymistycznie na świat i wywołać uśmiech na dotąd smutnej twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz