Witam wszystkich serdecznie, w
szczególności mamy młode, starsze. Proponuję przepis na pyszne biszkopciki,
które uwielbiają dzieci. Tak, tak - wiem. Zaraz znajdzie się zgraja supermatek,
które nigdy, przenigdy nie podawały dziecku słodyczy. Tylko kawałki marchewki i
owoce, bo zdrowo ma być! Nie będę hipokrytką i nie będę udawać, że moje dzieci,
mam troje kochanych urwisów, słodyczy nie jedzą. Jedzą. Smak mają po mnie, bo
uwielbiam najsmaczniejsze biszkopciki i rurki waflowe ,produkowane przez firmę
,,Dr Gerard’’, mogą być też imbirowe ciastka z działu dla dzieci,
ale innych nie odmówi też. Nie
kupujemy im paczkowanych landrynek czy żelków , bo raz, że sam cukier, a dwa,
że twarde są niczym kamyki. Czasem mnie coś najdzie i piekę sama pyszne biszkopciki...Podpatrzyłam
przepis na jakimś programie kulinarnym, ale zmniejszam ilość cukru. Te domowe
biszkopty różnią się od sklepowych - są mięciutkie jak puch. Lepiej szybko je
zjeść lub trzymać w lodówce, bo wzmacniaczy i konserwantów tu nie ma, więc psują
się szybciej. Można je też spokojnie mrozić, jeść razem z dzieckiem czy
wykorzystać pod piankę z galaretki. Podaję mój przepis na domowe biszkopciki; 3 jajka w
temp. pokojowej, 1/4 szkl. (ok50-60g)
drobnego cukru lub cukru pudru, 75g
(około pół szkl.) mąki pszennej. Mąkę dokładnie przesiać. Białka
oddzielić od żółtek. Białka dokładnie ubić na sztywną pianę, powoli dodawać
cukier (nie na jeden raz!), wciąż miksując dodawać po jednym żółtku. Delikatnie
(ja nie używam do tego miksera) wmieszać przesianą mąkę. Najlepiej wykładać je
na blachę za pomocą rękawa cukierniczego, ale równie dobrze można to zrobić
łyżką. Lekko rosną, należy więc zostawić między nimi odstępy. Ja używam blach
nieprzywierających, ale sprawdzi się też blacha wyłożona pergaminem lekko
posmarowanym tłuszczem. Piec około 10 min. W 180 st .C. Uwaga na okruszki na dywanie!. Ja mam zawsze dużo do sprzątania po takim
balu biszkoptowym. Moim skarbom najlepiej smakują zaraz po upieczeniu, skradają
się cichaczem do kuchni, chowają się pod stołem, ja udaję, że ich nie widzę,
one wykradają mi ciasteczka i z piskiem uciekają do pokoju. Zabawa jest
wyśmienita. Jak zostają mi te ciastka, nie często to bywa, wykorzystuje je zalewając
galaretką i polewam czekoladą. Najlepsza mleczna czekolada jest z firmy ,,Dr
Gerard’’. Dzieci ją uwielbiają. Kiedy w domu zabraknie ciastek, dzieci wciągają
mnie do sklepu i proszą, żebym kupiła im andruty i kostkę waflowa ww. firmy.
Potem odrabiają grzecznie lekcje, a wieczorem przy bajce zajadamy się smakołykami
,,Dr Gerarda’’. Miło patrzeć jak dzieci są szczęśliwe. Pozdrawiam wszystkie
mamy i nie bójcie się od czasu do czasu pojeść ze swoimi pociechami trochę
słodyczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz