wtorek, 27 stycznia 2015

PRZYJAZD BEATY

PRZYJAZD  BEATY
Wczoraj wieczorem otrzymałam informację o wizycie mojej kuzynki. Ucieszyła mnie ta wiadomość. Nie widziałyśmy się przez jakieś dwa lata. Bardzo ją lubię, razem dorastałyśmy. Nasze mamy są siostrami, więc i babcię mieliśmy wspólną. Swoją drogą, jaki to dziwny zbieg okoliczności, niedawno z czułością wspominałam moją nieżyjącą babcię jej oddanie i miłość dla wnucząt, dom tętniący śmiechem dzieciaków, wspólne zabawy, w których uczestniczyła również Beata. Teraz ona przyjeżdża z daleka na kilka dni, aby się ze mną zobaczyć. Chciałabym wziąć trzy dni urlopu, aby jak najlepiej wykorzystać wspólnie spędzony czas. Kiedyś byłyśmy nierozłączne, dopóki ona wraz z rodzicami nie wyprowadziła się do innego miasta. Potem spotykałyśmy się tylko w wakacje lub przy okazji wielkich rodzinnych uroczystości. Muszę zacząć przygotowania do jej przyjazdu. Trzeba posprzątać dokładnie całe mieszkanie i zrobić zakupy. Planuję przygotować na jej przyjazd coś wyjątkowego. Postanowiłam zrobić sernik gotowany na spodzie z herbatników z firmy Dr Gerard, pamiętam, że Beata uwielbia to ciasto. Kupiłam również andruty, oczywiście z tej samej firmy, wiem, że są najlepsze. Będą świetną słodką przekąską podczas naszych ploteczek przy kawie. Pokażę jej miasto, zachodzące w nim zmiany, może odwiedzimy dobrze znane nam obu miejsca. Zaproszę Filipa tylko na jeden dzień.  Chcę, aby się poznali, ale też nie chcę, aby Filip za bardzo skupiał moją uwagę. Ten czas należy tylko do mnie i Beaty. To będą wyłącznie babskie spotkania typu fryzjer, kosmetyczka, bieganie po sklepach, a wieczorami kino i wspomnienia do samego świtu. Muszę kupić jeszcze kilka czekoladek, przecież musimy uzupełnić magnez. Takie eskapady wyczerpują człowieka  i z przyjemnością sięgamy po najsmaczniejszą mleczną czekoladę z firmy Dr Gerard. Nie mogę się doczekać realizacji tych wszystkich planów. Acha, bym zapomniała, na przyjazd Filipa przygotuję również te jego ulubione mini kanapeczki na krakersach, podane do czerwonego wina będą smakowały wyśmienicie. Poprosiłam szefa o urlop, tłumacząc tak nagłą potrzebę wolnego, niespodziewanym przyjazdem kuzynki. Wysłuchał wszystkiego uważnie, dopytał nad czym aktualnie pracuję i uśmiechnął się ze zrozumieniem zgadzając się na urlop. Dobry z niego człowiek, szanuje ludzi ich pracę, wiec tym samym zyskał nasz szacunek i podziw. Na pewno jest dla nas ważnym autorytetem w sprawach zawodowych i nie tylko. To prawda, że pracownicy dobrze traktowani pracują lepiej, są lojalni i skłonni do większej wydajności. To ogromnie ważne, z kim i w jakiej atmosferze się pracuje. Mam dużo szczęścia pracując w takim zespole. Tymczasem przede mną perspektywa chwilowej przerwy od spraw zawodowych. Zamiast tego, miłe chwile w świetnym towarzystwie. Już zaczynam odliczać godziny do tej wizyty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz