środa, 28 stycznia 2015

Singlem być!

Witam drogich internautów, pewnego pięknego, lipcowego dnia żona oznajmiła, że zabiera dzieci i jedzie na kilka dni do cioci na wieś. Jak to bywa Ciotka i ja nie przepadamy za sobą. Udałem głęboki smutek, bo nie mogłem z nimi jechać. W pracy miałem umówione spotkania i nie mogłem ich przełożyć. Gdy tylko zostałem sam w pokoju skakałem z radości. Tak się składa, że w lipcu mam urodziny, więc kolesie wpadną na chatę i uczcimy to  „przyzwoicie”, czyli wodą i solą a może wódką i zagryzką. Miało to się okazać za tydzień. Ten czas upłynął mi i mojej ekipie na planowaniu całego czasu wolnego bez rodziny. Musiałem opowiadać, że będę jeździć do pracy a potem spędzać samotne wieczory w domu. Smutny, tęskniący, oglądający melodramaty i wcinający smakołyki firmy „dr Gerard” na poprawę samopoczucia. A tak naprawdę moje plany wyglądały tak, że po pracy koledzy, koncerty, wypad na miasto i brak czasu na telewizję jedyne, co się zgadzało to, to, że miałem plan zajadać się, więc kupiłem najsmaczniejsze czekoladki i najlepsze andruty ‘dr Gerard”. Dzień przed wyjazdem żona uzupełniła zapasy jedzenia, mięso, wędliny, sery, chleb miałem sam sobie kupować. Przyznaję, że gdy przyszedł moment pożegnania, to zrobiło mi się smutno. W chwili wsadzania dzieci do pociągu zakręciła się łza w oku. Pierwszy raz będę tak długo bez dzieciaczków. Będzie trochę za cicho w domu, gdy będę rano wstawał i komu będę czytał na dobranoc. Stan przygnębienia trwał może z pięć minut , do pierwszego telefonu, od braszki: i co pojechali można wpadać? Oczywiście mógł przyjść. Na pierwszy kawalerski obiad zrobiłem jak przystoi na faceta, ziemniaki i kotlety. Według przepisu zaciągniętego z cyfrowego świata:
Składniki:
  • Kotlety schabowe (dwie sztuki)
  • Najsmaczniejsze krakersy (10 dag)
  • Jajko
  • Śmietana (jedna łyżka)
  • Mąka pszenna (2 łyżki)
  • Ząbek czosnku
  • Sól
  • Pieprz
  • Olej do smażenia
Przygotowanie:
  •  Krakersy pokruszyć (najlepiej wałkiem na blacie). Jajko razem ze śmietaną roztrzepać widelcem.
  • Kotlety oprószyć mąką, zanurzyć w roztrzepanym jajku i obtoczyć w pokruszonych najlepszych krakersach „dr Gerard”, lekko dociskając.
  • Smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju, na złoty kolor.
W chwili, gdy nakładałem sobie obiad dotarł mój brat. Jak mamusia nas uczyła, podzieliłem się jedzeniem. Pierwszy raz jedliśmy kotlety w takiej panierce. Uznaliśmy, że sosik czosnkowy idealnie do nich pasował. A pod wieczór wpadli koledzy, każdy coś przyniósł była to przekąska lub jakiś napój i najsmaczniejsze rurki waflowe. Jak bywa, gdy się spotykamy, odpaliliśmy youtube.com i oddaliśmy się w świat dźwięku i obrazu. Od czasu do czasu zadzwoniłem do ukochanej i dzieci, aby uspokoić ich, że jeszcze żyję i nie umarłem z głodu.
Drodzy czytelnicy, jak uważacie ile prawdy jest w tym opowiadaniu?

Pozdrawiam. L.K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz