Witam wszystkich. Wczoraj
wieczorem zadzwonił do mnie mój przyjaciel Zbych- rób kawę, zaraz będę-
powiedział i odłożył słuchawkę. Nie zdążyłam nic powiedzieć. Zaparzyłam
zamówiony napój, a na stoliku ustawiłam najlepsze rurki waflowe oraz markizy firmy
,,Dr Gerard’’. Tylko takie kupuję od jakiegoś czasu. Po dziesięciu minutach, w
drzwiach stał kolega- najsmaczniejsze czekoladki dla Beatki- uśmiechając się
wręczył mi je. Popatrzyłam, wiedział jakie lubię oczywiście były firmy ,,Dr
Gerarda’’. Opowiadaj !!! I zaczął. Randka w ciemno to w teorii takie spotkanie,
podczas którego poznają się dwie zupełnie obce osoby. Ale co zrobić, kiedy nagle się okazuje, że znasz tę
drugą osobę, a w dodatku znasz jak zły szeląg? Że jej nie cierpisz, nie znosisz
i byłbyś najszczęśliwszym człowiekiem, gdybyś jej już więcej nie musiał spotkać?
Tak było właśnie w tamtej chwili. Znajomi postanowili mnie umówić z superdziewczyną, która mi się na
pewno spodoba. Dziewczyna nie ma lekko,
zostawił ją mąż z dwuletnim dzieckiem. Na dodatek w pracy prześladuje
ją jakiś maniak, idiota, z którym musi toczyć spory o niemal
wszystko. Poza tym jest miła i sympatyczna i jeśli nawet randka nam
się nie uda, to na pewno ją polubię. Pomyślałem, czemu nie? Ostatnio moja wiara w istnienie miłych,
sympatycznych i ciepłych kobiet została podkopana przez to, że musiałem
w pracy toczyć ciągłe boje z jakąś feministyczną zołzą, która
nienawidzi facetów. Dlatego z chęcią zgodziłem się na to zaaranżowane
spotkanie. Zaśmiałam się widząc Zbycha minę, Opowiadał
dalej, o mało nie zemdlałam kiedy ją zobaczyłem. A teraz ja, maniak i idiota, stałem przed tą feministyczną
zołzą, z którą miałem pójść do kina i na kolację, bo tak nas umówili
znajomi. W milczeniu poszliśmy do kina,
zajęliśmy miejsca obok siebie. Teraz żałowałem, że kupiłem bilety na
komedię romantyczną a nie na jakiś horror, w którym krew leje się
strumieniami. Taki seans bardziej odpowiadałby mojemu obecnemu nastrojowi. Ale cóż, któż mógł przewidzieć,
że sympatycznie zapowiadająca się randka zmieni się w coś tak okropnego? Zresztą, obejrzenie filmu to był mały
pikuś. Mogłem po prostu patrzeć na ekran i nie zwracać uwagi na siedzącą obok
Anię. Ale potem przecież mieliśmy pójść na kolację. Trudno było wysiedzieć przy
stoliku w milczeniu przez godzinę. Szybko zjedliśmy, potem
odwiozłem ją do domu. I koniec !. Teraz śmiałam się już na głos. Nie ładnie,
nie ładnie mój przyjacielu !. Jutro weź najlepsze biszkopty ,,Dr Gerarda’’ i
przeproś, zacznijcie od nowa. Na to Zbych – nigdy więcej randek w ciemno.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz