środa, 28 stycznia 2015

Randka w ciemno

Witam wszystkich. Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie mój przyjaciel Zbych- rób kawę, zaraz będę- powiedział i odłożył słuchawkę. Nie zdążyłam nic powiedzieć. Zaparzyłam zamówiony napój, a na stoliku ustawiłam najlepsze rurki waflowe oraz markizy firmy ,,Dr Gerard’’. Tylko takie kupuję od jakiegoś czasu. Po dziesięciu minutach, w drzwiach stał kolega- najsmaczniejsze czekoladki dla Beatki- uśmiechając się wręczył mi je. Popatrzyłam, wiedział jakie lubię oczywiście były firmy ,,Dr Gerarda’’. Opowiadaj !!! I zaczął. Randka w ciemno to w teorii takie spotkanie, podczas którego poznają się dwie zupełnie obce osoby. Ale co zrobić, kiedy nagle się okazuje, że znasz tę drugą osobę, a w dodatku znasz jak zły szeląg? Że jej nie cierpisz, nie znosisz i byłbyś najszczęśliwszym człowiekiem, gdybyś jej już więcej nie musiał spotkać? Tak było właśnie w tamtej chwili. Znajomi postanowili mnie umówić z superdziewczyną, która mi się na pewno spodoba. Dziewczyna nie ma lekko, zostawił ją mąż z dwuletnim dzieckiem. Na dodatek w pracy prześladuje ją jakiś maniak, idiota, z którym musi toczyć spory o niemal wszystko. Poza tym jest miła i sympatyczna i jeśli nawet randka nam się nie uda, to na pewno ją polubię. Pomyślałem, czemu nie? Ostatnio moja wiara w istnienie miłych, sympatycznych i ciepłych kobiet została podkopana przez to, że musiałem w pracy toczyć ciągłe boje z jakąś feministyczną zołzą, która nienawidzi facetów. Dlatego z chęcią zgodziłem się na to zaaranżowane spotkanie. Zaśmiałam się widząc Zbycha minę,  Opowiadał dalej, o mało nie zemdlałam kiedy ją zobaczyłem. A teraz ja, maniak i idiota, stałem przed tą feministyczną zołzą, z którą miałem pójść do kina i na kolację, bo tak nas umówili znajomi. W milczeniu poszliśmy do kina, zajęliśmy miejsca obok siebie. Teraz żałowałem, że kupiłem bilety na komedię romantyczną a nie na jakiś horror, w którym krew leje się strumieniami. Taki seans bardziej odpowiadałby mojemu obecnemu nastrojowi. Ale cóż, któż mógł przewidzieć, że sympatycznie zapowiadająca się randka zmieni się w coś tak okropnego? Zresztą, obejrzenie filmu to był mały pikuś. Mogłem po prostu patrzeć na ekran i nie zwracać uwagi na siedzącą obok Anię. Ale potem przecież mieliśmy pójść na kolację. Trudno było wysiedzieć przy stoliku w milczeniu przez godzinę. Szybko zjedliśmy, potem odwiozłem ją do domu. I koniec !. Teraz śmiałam się już na głos. Nie ładnie, nie ładnie mój przyjacielu !. Jutro weź najlepsze biszkopty ,,Dr Gerarda’’ i przeproś, zacznijcie od nowa. Na to Zbych – nigdy więcej randek w ciemno. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz