wtorek, 13 stycznia 2015

Karnawał

Witam serdecznie w okresie karnawału. Sobota się zbliża a z nią impreza ze znajomymi w „remizie”, a tak naprawdę w nowoczesnej sali weselnej, przy dźwiękach zespołu muzycznego. To już stało się tradycją, że w styczniu spotykamy się z przyjaciółmi na zabawie. Tym razem idziemy w pięć par. Teraz trwają ostatnie ustalenia, w jaki sposób dojedziemy i jak wrócimy oraz co i ile ze sobą zabierzemy. Czyli co kto robi i kupuje. Gdy po raz pierwszy tam byliśmy zaskoczyło nas to, że osiemdziesiąt procent ludzi było przyjezdnych z miasta, tak jak i my. Mieszkańców tej niewielkiej miejscowości była garstka. Wracając do przygotowań, na nas przypadło zrobienie ciasta. Więc jak zwykle żona wzięła swoje przepisy i wyszukała tort śmietankowo – truskawkowy na najsmaczniejszych herbatnikach produkcji „dr Gerard”.  Oto ten przepis:
   Składniki
  • 60 dag truskawek
  • 20 dag herbatników „Petit beurre”
  • 300 g twarożku
  • 14 dag masła
  • 10 dag cukru pudru
  • 10 dag mielonych migdałów
  • ½ litra śmietany kremówki
  • 1 opakowanie śmietanfixu
  • 2 łyżki mleka
  • 1 łyżka cukru
  • 1 słoiczek polewy truskawkowej do deserów.
    Przygotowanie
Herbatniki pokruszyć, wymieszać z roztopionym masłem. Masę rozłożyć na spodzie tortownicy, mocno dociskając ją do formy.
Twarożek utrzeć dokładnie z cukrem pudrem i mlekiem rozsmarować na warstwie najlepszych herbatników firmy „dr Gerard”. Następnie posypać zmielonymi migdałami i wstawić do lodówki na godzinę.
Truskawki oczyścić, wypłukać i pokroić na połówki, po czym rozłożyć na migdałach. Śmietanę ubić na sztywno z cukrem oraz z śmietanfixem, rozsmarować równomiernie na owocach.
Wierzch tortu udekorować kilkoma truskawkami i polewą truskawkową. Aż do chwili spożycia tort przechowywać w lodówce.

Wiem z własnego doświadczenia, że po wyjęciu z lodówki tort ten znika w oka mgnieniu, ponieważ jest taki smaczny. Wiem tez, że są ludzie, którzy herbatniki zastępują najlepszymi biszkoptami firmy „dr Gerard”, bo tak wolą. A zamiast polewy posypują najsmaczniejszą mleczną czekoladą. Ile gardeł tyle smaków. Można dyskutować, co lepsze i na spotkaniach rodzinnych takie rozmowy mają miejsce.
Wracając do menu to na każdej takiej imprezie wygląda tak jak na Kujawskim weselu. Zaczyna się obiadem składającym się z rosołu i drugiego dania, czyli ziemniaków i kilku gatunków mięsa. Następnie kawa, ciasto słodkości, potem galarety, sałatki, kiełbasa, golonki, flaczki, bigos, barszcz czerwony i żurek. Nic tylko jeść i oczywiście tańczyć, aby Spalić kalorie. I jak to lubi to dla lepszego trawienia można się napić ziółek, lub wódeczki lub wziąć Ranigast. Ja osobiście należę to tej części gości, która zamiast jeść i drinkować woli taniec, więc od pierwszych dźwięków muzyki wraz z żoną i znajomymi ruszamy na parkiet. I nawet, gdy orkiestra zarządza koniec imprezy, to my domagamy się dalszej zabawy. I tylko po powrocie do domu bolą nas nogi i plecy od tańca a gardła mamy zdarte od śpiewu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz