Zimowe wieczory
Zima to pora roku, która
nie nastraja nas do codziennych długich po południowych spacerów.
Wiadomo kiedy świeci piękne słońce , leży śnieg i dookoła
jest biało, wszystko skrzy się i mieni rozmaitymi kolorami srebra,
wtedy mamy radość, energię i chęć jak małe dzieci baraszkować
na śniegu. Lepić śnieżne kulki, ulepić bałwana z nosem z
marchewki,zjeżdżać na sankach szczególnie z najwyższej góry w
naszym pięknym parku lub założyć łyżwy nawet po latach jak ktoś
nie jeździł warto ponownie spróbować - a fajna zabawa, śmiechu co
niemiara i śmigać po miejskim lodowisku. A potem przemarznięci
na kość, z czerwonym nosem i różowymi policzkami pełni
szczęścia wracamy do cieplutkiego domku. Robimy nastrój
romantyczny zapalmy świeczki, rozpalamy ogień w kominku, wszędzie
czuć było rozchodzący się zapach sosny, zaczyna skrzyć się
ogień a my wyłożeni na kocyku pijemy lampkę czerwonego wina i
zajadamy się najsmaczniejszymi andrutami kokosowymi z białą
czekoladą „DR GERARDA” pyszności, a jak ktoś nie lubi kokosu
bo znam takie osoby to polecam najlepsze lekkie jak piórko
biszkopciki Jaśki morelowe oczywiście „DR GERARDA”. Są to dwa
biszkoptowe ciastka przełożone pysznym nadzieniem morelowym polane
polewą czekoladowa. Raj w „gębie”. Taki prawdziwy relaks, ale
potem robi się nam smutno, przecież dziś jest weekend i kogoś nam
brakuje. Czas zadzwonić po przyjaciółkę. Monika uwielbia takie
klimaty,biszkopciki i andruty dr Gerarda zresztą też bo z niej
prawdziwy łasuch .Na dokończenie fajnego zimowego wieczoru,
zaczynamy długi seans filmowy. Na początek szykujemy małe
przekąski typu koreczki z sera, oliwek moich ulubionych, szyneczki,
lekką sałatkę z ogóreczkiem i krakersy chrupiące z suszonymi
pomidorami i oliwą z oliwek do tego gorąca herbatka z cytryną i
miodem, stare dobre kino, a potem pogramy w państwa i miasta, warcaby
no i w chińczyka nasze ulubione gry planszowe z dzieciństwa. A
kiedy naprawdę mamy dość już wszystkiego wspominamy dawne zimowe
wieczory jak to było kiedy byłyśmy nastolatkami, szkolne lata,
potańcówki no i zaspy śnieżne przez które było ciężko się
przedostać. I tak prawie zaczął świtać kolejny zimowy poranek. A
my czekamy na wiosnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz