wtorek, 20 stycznia 2015

U wujka

Raz w roku mój wujek Janek urządza swoje urodziny. Jak mówi godnie żegna się z kolejnym upływającym rokiem i wita niewiadomą.. Zaprasza kilka osób , najbliżej jej mieszkających. Przed tym spotkaniem wujek szykuje się z miesiąc. Urodziny rozpoczynają się  wieczorem i kończą się kolejnego dnia wieczorem. A o świcie zaprasza chętnych na ryby. Natomiast ciocia  przed tym spotkaniem szaleje ze sprzątaniem oraz gotowaniem i pieczeniem. Już wiele razy mówiliśmy im, żeby tak się nie przygotowywali. Wystarczyłby pyszny  bigos wujka i oczywiście sernik cioci. Ale to nie u nich, oni zawsze musza mieć pełny stół.  Ja lubię mieć w domu produkty ,,Dr Gerard’’. Najsmaczniejsze są biszkopciki i rurki waflowe. Opakowania kolorowe i zachęcające do kupienia.  możliwe że komuś, kiedyś przyda się taka podpowiedź przy zakupach dla niespodziewanych gości. I wracając do wujka  Janka i cioci  Oli, jak pisałam wcześniej, ciocia szaleńczo pracuje a na urodzinach  wujka, swoją pracę odchorowuje. Małżonkowie są już grubo po sześćdziesiątce, ale nikt by im nie dał tylu lat. Bardzo często do nich zaglądam, ostatnio zaniosłam im do herbaty najlepsze andruty z mleczną czekoladą, nawet je pochwalili, choć musiała ciocia dodać, że i tak nic nie zastąpi ciasta domowego. Mam takie same zdanie co moja ciocia, ale czasami nie ma na to czasu. Nadszedł dzień urodzin wujka Janka, okazało się , że w tym roku zaprosili jeszcze więcej gości. Przed domem ustawili dość duży namiot, jak to mówili w razie gdyby w domu było za duszno.Było nas piętnaście osób. Jak zwykle stół był zastawiony po brzegi, wujek był dumny jak paw a ciocia promieniała. Wszyscy zaproszeni wręczyli upominki i zaśpiewali sto lat. Zauważyłam w oczach cioteczki łzy, a wujek chrząkał coś pod nosem z zadowoleniem. Kiedy już każdy zajął swoje miejsce, zaczęliśmy rozmawiać wypytywać o wszystko wszystkich, fakt takie spotkania rodzinne nie zdarzają się codziennie.  Zajadaliśmy się sałatkami , wędlinami , popijając rożnego rodzaju napojami. Tak jak wspomniałam wcześniej, stół się uginał od jedzenia, a na środku na paterze stał cudownie pachnący sernik. ale tez zauważyłam , że na innych talerzykach leżały różnego rodzaju ciasteczka . Były to smakołyki firmy ,,Dr Gerarda’’, Na talerzach leżały najlepsze rurki waflowe, najsmaczniejsze kruche wafelki oraz markizy. Wujek zobaczył mój wzrok na ciasteczkach i dodał, że Ciocia na taki pomysł wpadła dzięki mnie i jak je nie zjemy wszystkie to jutro zabierzemy je na ryby, będziemy nowy dzień witać na słodko. Te dwa dni były cudowne, a wujek z ciocią bardzo szczęśliwi.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz