Raz w roku mój wujek Janek urządza swoje
urodziny. Jak mówi godnie żegna się z kolejnym upływającym rokiem i wita
niewiadomą.. Zaprasza kilka osób , najbliżej jej mieszkających. Przed tym
spotkaniem wujek szykuje się z miesiąc. Urodziny rozpoczynają się wieczorem i kończą się kolejnego dnia
wieczorem. A o świcie zaprasza chętnych na ryby. Natomiast ciocia przed tym spotkaniem szaleje ze sprzątaniem
oraz gotowaniem i pieczeniem. Już wiele razy mówiliśmy im, żeby tak się nie
przygotowywali. Wystarczyłby pyszny
bigos wujka i oczywiście sernik cioci. Ale to nie u nich, oni zawsze
musza mieć pełny stół. Ja lubię mieć w
domu produkty ,,Dr Gerard’’. Najsmaczniejsze są biszkopciki i rurki waflowe.
Opakowania kolorowe i zachęcające do kupienia. możliwe że komuś, kiedyś przyda się taka
podpowiedź przy zakupach dla niespodziewanych gości. I wracając do wujka Janka i cioci
Oli, jak pisałam wcześniej, ciocia szaleńczo pracuje a na
urodzinach wujka, swoją pracę
odchorowuje. Małżonkowie są już grubo po sześćdziesiątce, ale nikt by im nie
dał tylu lat. Bardzo często do nich zaglądam, ostatnio zaniosłam im do herbaty
najlepsze andruty z mleczną czekoladą, nawet je pochwalili, choć musiała ciocia
dodać, że i tak nic nie zastąpi ciasta domowego. Mam takie same zdanie co moja ciocia, ale czasami nie ma na to czasu. Nadszedł dzień urodzin wujka Janka, okazało się
, że w tym roku zaprosili jeszcze więcej gości. Przed domem ustawili dość duży
namiot, jak to mówili w razie gdyby w domu było za duszno.Było nas piętnaście
osób. Jak zwykle stół był zastawiony po brzegi, wujek był dumny jak paw a
ciocia promieniała. Wszyscy zaproszeni wręczyli upominki i zaśpiewali sto lat.
Zauważyłam w oczach cioteczki łzy, a wujek chrząkał coś pod nosem z
zadowoleniem. Kiedy już każdy zajął swoje miejsce, zaczęliśmy rozmawiać
wypytywać o wszystko wszystkich, fakt takie spotkania rodzinne nie zdarzają się
codziennie. Zajadaliśmy się sałatkami ,
wędlinami , popijając rożnego rodzaju napojami. Tak jak wspomniałam wcześniej,
stół się uginał od jedzenia, a na środku na paterze stał cudownie pachnący
sernik. ale tez zauważyłam , że na innych talerzykach leżały różnego rodzaju
ciasteczka . Były to smakołyki firmy ,,Dr Gerarda’’, Na talerzach leżały najlepsze
rurki waflowe, najsmaczniejsze kruche wafelki oraz markizy. Wujek zobaczył mój
wzrok na ciasteczkach i dodał, że Ciocia na taki pomysł wpadła dzięki mnie i
jak je nie zjemy wszystkie to jutro zabierzemy je na ryby, będziemy nowy dzień
witać na słodko. Te dwa dni były cudowne, a wujek z ciocią bardzo szczęśliwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz