Witam gorąco,
mimo smutku w sercu. Dzisiaj wraz z synem i „dr Gerard” miałem wieczór kibica. I
dobrze, że mieliśmy te najsmaczniejsze biszkopciki, ponieważ Legia Warszawa
przegrała mecz. Tylko one mogły nas pocieszyć i były nam na osłodę. Kibicowanie
piłkarzom w mojej rodzinie jest kwestią genów. Mój ojciec zabierał mnie na
mecze miejscowych drużyn, wtedy było jeszcze bezpiecznie na stadionach nawet w
pierwszej lidze. I zawsze miał najlepsze krakersy na przekąskę. Ja również
zaraziłem tą pasją moje dziecko. Do tego stopnia, że sam gra w jednym z klubów.
I największym wydarzeniem w naszym mieście był mecz eliminacji do mistrzostw
europy Polska – Andora. Wraz kilkoma kolegami z drużyny i ich ojcami wybraliśmy
się na stadion miejski. Każdy z nas miał słodycze ja oczywiście wziąłem
najsmaczniejsze wafelki „dr Gerard”. Wracając do wieczoru kibica, zawsze, gdy
są ciekawe mecze w telewizji a obowiązkowo, gdy gra reprezentacja Polski lub
nasz klub to synek i ja kibicujemy. Czasem przybieramy barwy narodowe, szaliki,
malujemy twarze i wywieszamy flagę biało – czerwoną na balkonie. Dzisiaj również,
gdy nadszedł czas pierwszego gwizdka w meczu Legia Warszawa kontra Ajax
Amsterdam, zajęliśmy miejsca przed telewizorem z miseczkami najlepszych
krakersów i czekaliśmy na bramki naszych. Minęło dziewięćdziesiąt a nawet sto
osiemdziesiąt minut licząc dwumecz i nie doczekaliśmy się. Co gorsza rywale
strzelili ich cztery. Teraz nie wiem czy się cieszyć czy się smucić, ponieważ
trzy bramki z czterech strzelił reprezentant Polski, Arkadiusz Milik, grający w
barwach Ajaxu. Więc Polacy potrafią strzelać gole, szkoda, że dla klubów
zagranicznych. A nasza liga niestety jest nudna i słaba i skorumpowana. I aby
nie obgryzać paznokci wszystkie krakersy zjedliśmy w ciągu trzydziestu minut
pierwszej połowy. W przerwie szybki wypad do sklepu i kupiłem najsmaczniejsze
biszkopciki. Oj przydały się, a dietetyczka nie kazała jeść po godzinie
osiemnastej. Co robić? Może zmienić hobby na modelarstwo, eeeee nie piłka nożna
to sport narodowy. Pocieszające jest to, że nasi reprezentanci potrafią grać na
wysokim poziomie i na dodatek w najlepszych ligach europejskich i w czołowych
klubach nie jakichś spadkowiczach. Nawet w lidze hiszpańskiej Przemysław Tytoń
zbiera pochlebne opinie fachowej prasy, w lidze angielskiej i szkockiej stało
się tradycją, że nasi bramkarze wychodzą w pierwszych składach między innymi:
Jerzy Dudek w Liverpoolu potem w drużynie Królewskich, czyli Realu Madryt.
Artur Boruc w Celtiku a teraz w A.F.C. Bournemouth, Wojciech Szczęsny i
Łukasz Fabiański w Arsenalu czy Tomasz Kuszczak w Manchester United. Ale nie
tylko bramkarzy mamy dobrych trudno nie napisać o graczach Bundesligii czyli
Robercie Lewandowskim, Łukaszu Piszczku czy Kubie Błaszczykowskim a to nie
wszyscy jeszcze Peszko, Olkowski, Przybyła, Sobiech. Można się pytać, dlaczego
tylu Polaków odnosi sukcesy za granicami Kraju a nie w naszej lidze. Jedno jest
pewne wyroby firmy „dr Gerard” to pierwsza liga światowa lub jak się mówi na
królewskich „GALACTICOS”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz