wtorek, 17 lutego 2015

Sezonowe obniżki.

Sezonowe obniżki.

Już od dwóch miesięcy mamy szaleństwa wyprzedaży lub tak zwanych promocji. Sklepy nawzajem prześcigają się w ofertach promocyjnych. Wielu moich znajomych czatuje wręcz na takie oferty. Kiedy się spotykają przy lampce wina i najlepszych kruchych ciasteczkach dr Gerarda chwalą się komu jaką zdobycz w cudzysłowiu udało się upolować i w której galerii. Wtedy kobietki mają o czym rozmawiać ale co się okazało płeć przeciwna wcale nie jest im nic dłużna. Panowie też to uwielbiają. Pięknej słonecznej soboty moja przyjaciółka Ania namówiła mnie na wyjcie do supermarketów. Ja jestem oporna na wszelkie takie akcje. Mówię co mi tam szkodzi pójdę choć popatrzeć może i mnie się uda coś taniej kupić. Ludzie jak w jakimś transie chodzą z głowami w chmurach rozpychając się na prawo i lewo. Brakowało tylko aby sobie z rąk wyrywali torebki czy sweterki. Z każdego sklepu słychać zachęty wstąp do nas. Kupując dwa produkty trzeci gratis lub to jest ci potrzebna. Panie roznoszą reklamy, częstują cukierkami lub dają bonusy rabatowe. Nie powiem, że nie skorzystałam kupiłam kozaki z siedemdziesięcio procentową obniżką. Co super udało mi si warto było czekać prawie do końca sezonu. Nie było w prawdzie łatwo z dostaniem tego fasonu i rozmiaru ale w końcu udało się. Kupiłyśmy kilka drobiazgów do domu i Ania była zadowolona. Jeszcze byśmy może pobiegały po sklepach i kupiły małe co nie co ale niestety fundusze się nam skończyły. Kiedy już uznałyśmy, że nawet reszty nie oglądamy stwierdziłam że jestem bardziej zmęczona tymi zakupami niż kopaniem na działce. Usiadłyśmy na jednej z ławeczek i zajadałyśmy najsmaczniejszą jak dla mnie mleczną czekoladę dr Gerarda. Choć stwierdziłam, że udało mi się kupić kilka fajnych i ładnych rzeczy w przystępnej cenie,  to jednak jestem chyba z kosmosu bo mnie to nie kręci. Ja jednak wolę kameralne sklepiki, w których obsługuje nas jedna pani i wtedy nie mam problemu ze znalezieniem rozmiaru, czy koloru. Dlatego nie przekonały mnie te zakupy w wielkiej galerii, prędzej tam można si pogubić. Mój syn uwielbia duże sieci sklepowe bo może tam pojeździć na schodach ruchomych jak na karuzeli. Wczoraj byłam w osiedlowym sklepiku spożywczym i też widniał napis promocje.  Podeszłam bliżej i patrzę,  a tam, akurat w dobrej cenie nasze ulubione słodycze firmy dr Gerarda. Były tam: krakersy, rurki waflowe, kostka waflowa i najsmaczniejsza mleczna czekolada, herbatniki miśki w czekoladzie. Kupiłam od razu kilka opakowań na zaś. Jak tu nie ulec promocji! Jak większość kobiet dałam się ponieść sprytnej marketingowej reklamie. No cóż i tak przecież bym je kupiła, a tak zaoszczędziłam na jakiś sok dla dziecka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz