Sezonowe obniżki.
Już od
dwóch miesięcy mamy szaleństwa wyprzedaży lub tak zwanych
promocji. Sklepy nawzajem prześcigają się w ofertach promocyjnych.
Wielu moich znajomych czatuje wręcz na takie oferty. Kiedy się
spotykają przy lampce wina i najlepszych kruchych ciasteczkach dr
Gerarda chwalą się komu jaką zdobycz w cudzysłowiu udało się
upolować i w której galerii. Wtedy kobietki mają o czym rozmawiać
ale co się okazało płeć przeciwna wcale nie jest im nic dłużna.
Panowie też to uwielbiają. Pięknej słonecznej soboty moja
przyjaciółka Ania namówiła mnie na wyjcie do supermarketów. Ja
jestem oporna na wszelkie takie akcje. Mówię co mi tam szkodzi
pójdę choć popatrzeć może i mnie się uda coś taniej kupić.
Ludzie jak w jakimś transie chodzą z głowami w chmurach rozpychając
się na prawo i lewo. Brakowało tylko aby sobie z rąk wyrywali
torebki czy sweterki. Z każdego sklepu słychać zachęty wstąp do
nas. Kupując dwa produkty trzeci gratis lub to jest ci potrzebna.
Panie roznoszą reklamy, częstują cukierkami lub dają bonusy
rabatowe. Nie powiem, że nie skorzystałam kupiłam kozaki z siedemdziesięcio procentową obniżką. Co super udało mi si warto
było czekać prawie do końca sezonu. Nie było w prawdzie łatwo z
dostaniem tego fasonu i rozmiaru ale w końcu udało się. Kupiłyśmy
kilka drobiazgów do domu i Ania była zadowolona. Jeszcze byśmy
może pobiegały po sklepach i kupiły małe co nie co ale niestety
fundusze się nam skończyły. Kiedy już uznałyśmy, że nawet reszty
nie oglądamy stwierdziłam że jestem bardziej zmęczona tymi
zakupami niż kopaniem na działce. Usiadłyśmy na jednej z ławeczek
i zajadałyśmy najsmaczniejszą jak dla mnie mleczną czekoladę dr Gerarda. Choć stwierdziłam, że udało mi się kupić kilka fajnych i ładnych rzeczy w przystępnej cenie, to jednak jestem chyba z kosmosu
bo mnie to nie kręci. Ja jednak wolę kameralne sklepiki, w których
obsługuje nas jedna pani i wtedy nie mam problemu ze znalezieniem
rozmiaru, czy koloru. Dlatego nie przekonały mnie te zakupy w
wielkiej galerii, prędzej tam można si pogubić. Mój syn uwielbia
duże sieci sklepowe bo może tam pojeździć na schodach ruchomych jak
na karuzeli. Wczoraj byłam w osiedlowym sklepiku spożywczym i też
widniał napis promocje. Podeszłam bliżej i patrzę, a tam, akurat w
dobrej cenie nasze ulubione słodycze firmy dr Gerarda. Były tam: krakersy,
rurki waflowe, kostka waflowa i najsmaczniejsza mleczna czekolada,
herbatniki miśki w czekoladzie. Kupiłam od razu kilka opakowań na
zaś. Jak tu nie ulec promocji! Jak większość kobiet dałam się ponieść sprytnej marketingowej reklamie. No cóż i tak przecież bym je
kupiła, a tak zaoszczędziłam na jakiś sok dla dziecka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz