Historia
Jacka i jego rodziny.
Dawno,
dawno temu żył sobie mały chłopiec Jacek Emost. Uwielbiał On
najsmaczniejsze ciastka dr Gerarda szczególnie krakersy i
biszkopciki. Pomagały mu one w codziennych treningach piłki nożnej.
Zawsze chciał poznać swoje pochodzenie. Kupując ciastka, szef
sklepu spożywczego zainteresował się nim, ponieważ codziennie po
nie przychodził. Jacek opowiedział mu, że jako dziecko stracił
swoich rodziców i dziadka, a jego babcia zmarła na raka płuc.
Chłopiec jednak marzył o tym, aby poznać swoją rodzinę. Szef
ciastkarni Roman polubił tego chłopca. Kiedy chłopiec dorósł i
skończył trzynaście lat szef Roman postanowił wyjawić chłopcu
prawdę o jego rodzinie. Szczególnie o dziadku, znał go osobiście
i bardzo go lubił.
- Wiesz
co chłopcze Twój dziadek był żołnierzem i moim dobrym
przyjacielem – powiedział podając ciastka dr Gerarda.
-
Naprawdę! Naprawdę! - spytał z niedowierzaniem Jacek.
- Tak
naprawdę. Ubolewam nad tym, że nie mogłem Ci wcześniej o nim
opowiedzieć. Czekałem aż trochę podrośniesz. Obiecałem to
twojej mamie.
- Ja
prowadzę ten sklepik od czasów wojny i wielu ludzi poznałem.
- A
może mi Pan coś o nich opowiedzieć.
-
Niestety słabo znałem Twoją mamę i ojca ale opowiem Ci o twoim
dziadku.
- Twój
dziadek Józef był bardzo odważnym człowiekiem. Walczył w obronie
naszego kraju. Lubił pomagać innym nie tak jak dzisiaj, ludzie są
dla siebie wrogami. Nie był bohaterem takim z komiksów czy z kina
był po prostu zwykłym ciepłym człowiekiem o wielkim sercu i
heroizmie. Tak jak ty uwielbiał zjadać ciastka i grać w piłkę
nożną. Grał na obronie. Nazywaliśmy go murem, ponieważ nie
przepuścił żadnemu z rywali.
- A
gdzie graliście na jakim boisku, przecież wtedy ich nie było ?
Och
dziecko graliśmy na betonowych boiskach a bramki ustawialiśmy z
tornistrów. To była zabawa - rozmarzył się szef Roman.
- A co
było waszą piłką?
-
Zawsze szliśmy do mojego dziadka po stare gazety i linkę do ich
związania.
- I co
z tym robiliście- zapytał Jacek
- Jak
to co gnietliśmy je, pluliśmy na to i wiązaliśmy sznurkiem i to
była nasza gała. Fruwała do bramek jak byśmy kopali pióra a nie
gazetową piłkę.
- Jacek
był zaskoczony nie mógł w to uwierzyć. Mój dziadek taki był.
Lubił ciastka i grał w piłkę?
- Tak,
trudno w to uwierzyć co ?
- Ale
fajnie lubię to samo co on. A dziadek też zajadał najlepszą
czekoladę mleczną dr Gerarda?
-
Myślę, że tak. Był okropnym łasuchem.
- Wiesz
Jacku teraz już nie mogę z Tobą dłużej rozmawiać, bo jadę do
hurtowni po ciastka dr Gerarda, bo akurat są w promocji, ale
zapraszam Cię na pogawędkę jutro.
Jacek
wychodzi ze sklepu bardzo zaskoczony, ale szczęśliwy. Nie mogę
się doczekać kolejnego spotkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz