niedziela, 22 lutego 2015

Historia Jacka i jego rodziny.

Historia Jacka i jego rodziny.


Dawno, dawno temu żył sobie mały chłopiec Jacek Emost. Uwielbiał On najsmaczniejsze ciastka dr Gerarda szczególnie krakersy i biszkopciki. Pomagały mu one w codziennych treningach piłki nożnej. Zawsze chciał poznać swoje pochodzenie. Kupując ciastka, szef sklepu spożywczego zainteresował się nim, ponieważ codziennie po nie przychodził. Jacek opowiedział mu, że jako dziecko stracił swoich rodziców i dziadka, a jego babcia zmarła na raka płuc. Chłopiec jednak marzył o tym, aby poznać swoją rodzinę. Szef ciastkarni Roman polubił tego chłopca. Kiedy chłopiec dorósł i skończył trzynaście lat szef Roman postanowił wyjawić chłopcu prawdę o jego rodzinie. Szczególnie o dziadku, znał go osobiście i bardzo go lubił.
- Wiesz co chłopcze Twój dziadek był żołnierzem i moim dobrym przyjacielem – powiedział podając ciastka dr Gerarda.
- Naprawdę! Naprawdę! - spytał z niedowierzaniem Jacek.
- Tak naprawdę. Ubolewam nad tym, że nie mogłem Ci wcześniej o nim opowiedzieć. Czekałem aż trochę podrośniesz. Obiecałem to twojej mamie.
- Ja prowadzę ten sklepik od czasów wojny i wielu ludzi poznałem.
- A może mi Pan coś o nich opowiedzieć.
- Niestety słabo znałem Twoją mamę i ojca ale opowiem Ci o twoim dziadku.
- Twój dziadek Józef był bardzo odważnym człowiekiem. Walczył w obronie naszego kraju. Lubił pomagać innym nie tak jak dzisiaj, ludzie są dla siebie wrogami. Nie był bohaterem takim z komiksów czy z kina był po prostu zwykłym ciepłym człowiekiem o wielkim sercu i heroizmie. Tak jak ty uwielbiał zjadać ciastka i grać w piłkę nożną. Grał na obronie. Nazywaliśmy go murem, ponieważ nie przepuścił żadnemu z rywali.
- A gdzie graliście na jakim boisku, przecież wtedy ich nie było ?
Och dziecko graliśmy na betonowych boiskach a bramki ustawialiśmy z tornistrów. To była zabawa - rozmarzył się szef Roman.
- A co było waszą piłką?
- Zawsze szliśmy do mojego dziadka po stare gazety i linkę do ich związania.
- I co z tym robiliście- zapytał Jacek
- Jak to co gnietliśmy je, pluliśmy na to i wiązaliśmy sznurkiem i to była nasza gała. Fruwała do bramek jak byśmy kopali pióra a nie gazetową piłkę.
- Jacek był zaskoczony nie mógł w to uwierzyć. Mój dziadek taki był. Lubił ciastka i grał w piłkę?
- Tak, trudno w to uwierzyć co ?
- Ale fajnie lubię to samo co on. A dziadek też zajadał najlepszą czekoladę mleczną dr Gerarda?
- Myślę, że tak. Był okropnym łasuchem.
- Wiesz Jacku teraz już nie mogę z Tobą dłużej rozmawiać, bo jadę do hurtowni po ciastka dr Gerarda, bo akurat są w promocji, ale zapraszam Cię na pogawędkę jutro.
Jacek wychodzi ze sklepu bardzo zaskoczony, ale szczęśliwy. Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz