środa, 4 lutego 2015

Śnieżna zabawa

 Witam Was serdecznie chodż już po wielu wielu latach . Chcę Wam opowiedzieć moją historię z dzieciństwa.  Właśnie teraz się zdecydowałem o niej opowiedzieć bo koło mojego domu był kulig i tak mi się   wzieło na wspomnienia, które z kuligiem są związane. To była zima miałem wtedy latek może ok. 6 a może mniej... . Koło domu nadjechał traktor z dziećmi na sankach chyba to były wszystkie dzieci z okolicy. Moj tato zagadał do kierowcy traktora by mnie zabrał i moje rodzeństwo siostra usiadła na sankach u swojej koleżanki z klasy brat też z kimś tam siedział mnie dali samego gdzieś z początku. Wszystko było już gotowe mogliśmy jechać no i pojechaliśmy na łąki lasy kierowca sobie chyba musiał popijać by się ogrzać. Stało się najgorsze spadłem z sanek prawie cały kulig mnie przejechał ja cały we krwi krzyczeli wszyscy do kierowcy, że ma się zatrzymać nie zatrzymał sie dopiero po jakimś może kwadransie był lekko chwiejny coś tam bełkotał i poszłem z rykiem do jego traktora. Przyjechaliśmy do domu poszłem spać od tamtej pory nie lubię kuligu nawet gdy jest to konny z pochodniami.Takie są w pomienia z przeszłości ale przeszłość już minęła i trzeba żyć  terażniejszością o której zaraz wspomnę.A więc spadło nam trochę sniegu więc ulubieńcy śnieżnej zabawy zaczely namawiać żeby to szybko wykorzystaći zorganizować jakiś kulig  ponieważ nie wiadomo jak długo się śnieg utrzyma.J po skrzyknięciu się wszystkich z rodziny i znajomych ustalono że kulig odbędzie się ok. 12.00 No a skoro już postanowiono to należało zacząć przygotowania.Żona zaczęła poszukiwać odpowiedni ubiór. ja poszedłem do sklepu zrobić zakupy kupiłem chleb kiełbaski i między innymi też nie zapomniałem kupić słodyczy wybrałem najlepsze wyroby Dr. Gerard. andruty, biszkopciki, herbatniki i czkoladki.No i udało się całkie nie żle
P 
Wczorajszy kulig był znakomity! Bylem na nim tak jak już wcześniej żeśmy się umówily z moja rodzina i znajomymi. Ruszyliśmy w drogę o godz. 12;00. Usiadłem na końcu, bo wiem że tam jest najlepsza zabawa. I rzeczywiście tak było. Samochodem kierował mój  brat . Gdy robił zakręty bawiłem się świetnie. Po dłuższej przejażdżce odpoczęliśmy robiąc ognisko. Wypiliśmy herbatę, zjedliśmy kiełbaski następnie wypiliśmy kawę przygryzając najsmaczniejsze herbatniki, andruty, biszkopciki i czekoladki wyroby Dr. Gerard.i  ruszyliśmy znowu. Parę razy się wywróciłem, ale nie zepsuło mi to dobrej zabawy. Moi koledzy również się dobrze bawili. Dziękowali mi, że ich zabrałem ze sobą. Kulig skończył się o 16. Mam nadzieję , że jeszcze nie raz będą takie okazje do dobrej zabawy. Wspominam go świetnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz