Witam drogich internautów, właśnie koledze urodziło się dziecko, więc
jest okazja do spotkania tatusiów przy jakimś alkoholu i cygarze. Pamiętam jak
rodziły się moje dzieci. Odwiedzili mnie brat i koledzy zapaliliśmy cygaro
zjedliśmy najsmaczniejsze krakersy i postawiłem butelczynę. I tylko apetytu i
ochoty na wypicie nie miałem. Ekipa była w lepszym nastroju, śmiechu, śpiewu i
zabawy nie było końca. Od czasu do czasu przegryzaliśmy jakieś najlepsze
słodycze firmy „dr Gerard”. Zobaczę jak będzie, gdy kto inny będzie nowym
rodzicem. Wiadomo, że kobiety nie ma w domu, więc koledzy przygotowują
imprezkę, jedni przyniosą kiełbaskę inni ogórki a jeszcze inni najsmaczniejszą
kostkę waflową. Ja przygotowuję ciasto Czekoladowy mus.
Składniki:
- 6 jajek
- 11,5 dag cukru
- 3,5 dag mąki pszennej
- 3,5 g mąki kukurydzianej
- 3 łyżeczki kakao w proszku
- Łyżeczka proszku do pieczenia
- Opakowanie żelatyny do ciast
- 15 dag białej czekolady
- 10 dag gorzkiej ciemnej czekolady
- 10 dag najsmaczniejszej mlecznej czekolady
- 30 dag bitej śmietany
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
Przygotowanie:
Zmiksuj jajka
z cukrem, mąkami, kakao i proszkiem do pieczenia. Piecz 20 minut w 175
stopniach. Ostudź. W kąpieli wodnej rozpuść osobno czekolady. Żelatynę podziel na
trzy części i dodaj do czekolad. Masy zmiksuj na pianę z łyżeczką cukru
waniliowego. Do każdej porcji dodaj po 10 dag bitej śmietany i wymieszaj. Wykładaj
masy czekoladowe na upieczony spód. Ozdób i wstaw tort na dwie godziny do
lodówki.
Mam nadzieję,
że będziemy mieli ochotę na taki czekoladowy rarytas, ponieważ gospodarz
uwielbia przysmaki „dr Gerard” i wiem, że jego barek jest pełen takich
produktów jak najsmaczniejsza kostka waflowa, czy najlepsze kruche wafelki. A poza
tym czy do wody ognistej będziemy wcinać słodycze, co na to nasze żołądki. Ale tradycja
jest tradycją i uczcić przyjście na świat członka naszej społeczności to nasz
obowiązek. A przy okazji coraz rzadziej spotykamy się w naszej grupie. Ogarnęła
nas monotonia dnia codziennego, praca, dom, praca, dom i na wyjścia z kolegami
brak czasu i sił. Nie tak jak jeszcze pięć lat temu. Gdzie spotkania
towarzyskie odbywały się raz czy dwa razy w miesiącu. A przy okazji spotkanie
pępkowego zawsze można postraszyć kolegę jak ciężkie będzie teraz jego
życie. Jak będzie gotował pieluszki na
ból brzuszka, robił mleko i będzie zmuszony znosić humory małżonki. No i te
nieprzespane noce, kolki i brudne pieluchy. Oczywiście to tylko głupoty
podpitych kumpli, w rzeczywistości nie ma tak drastycznych sytuacji. Każdy jest
w stanie sobie poradzić, aczkolwiek bywają momenty takie, że trzeba wzywać
lekarza lub doświadczoną mamę lub teściową. Jednak z własnego doświadczenia
mogę powiedzieć, że czas narodzin to najpiękniejsze chwile w życiu rodziny a
dzieci to największy skarb, jaki możemy dostać od naszych Ukochanych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz