Od kilku lat pracuję w Fundacji. Zajmuję się
organizowaniem szkoleń, wypoczynku, rehabilitacji dla osób niepełnosprawnych.
Co roku odbywają się różnego rodzaju spotkania okolicznościowe. Bardzo kocham
to co robię. Praca którą wykonuję, daje mi wiele satysfakcji, a od tych ludzi
uczę się bardzo wiele. W stowarzyszeniu
jest wiele starszych osób, ale tez są dzieci. To nie liczna grupa
zaledwie dziesięciu osób. Dla dzieci, oprócz wyjazdów na wycieczki .w ciekawe
miejsca, organizuję spotkania takie jak Dzień Dziecka, i zabawę choinkową.
Bardzo lubią te spotkania. Staram się wtedy znaleźć darczyńców, którzy
obdarowali by te dzieci skromnymi podarunkami. Raz są to zabawki, innym razem
artykuły papiernicze , książki, malowanki. W tym roku postanowiłam powalczyć o
słodycze. Nie jest to łatwa praca w małym mieście, gdzie jest dużo takich
stowarzyszeń jak moje, coraz mniej jest ludzi dobrej woli. Chodzenie po
hurtowniach i sklepach zajmuje bardzo dużo czasu, ale jest satysfakcja, kiedy
cos otrzymam dla członków
stowarzyszenia, a w szczególności dla dzieci. Udało mi się uzyskać produkty
firmy ,,Dr Gerard ’’. Były to najlepsze herbatniki , rurki waflowe , krakersy,
markizy oraz najsmaczniejsze czekoladki, które sam często kupuję. Na prawdę
powychodziły piękne paczki. Wynajęłam świetlicę
i zaprosiłam dzieci z rodzicami na zabawę choinkową. Zespół muzyxczny przygrywał, dzieci tańczyły i świetnie się
bawiły w swoim towarzystwie. W połowie zabawy, na salę. wszedł zamówiony Mikołaj, z workiem pełnym prezentów. Dzieci z
radości piszczały. Każdy otrzymał, w
zamian za wiersz lub odśpiewaną piosenkę paczkę , ze słodkościami. Dzieci od
razu otwierały otrzymane podarunki , zaglądały co otrzymały od Mikołaja, a tak
naprawdę od ludzi dobrej woli. Zajadały się biszkopcikami, krakersami i
herbatnikami. Uśmiechy miały od ucha do ucha, i to jest najpiękniejsze
podziękowanie za trudy tej pracy. W pudełkach miałam jeszcze łakocie firmy ,,Dr
Gerard’’, więc zorganizowałam, z Mikołajem konkursy dla rodziców. Dzieci
klaskały z uciechy, widząc ich rodziców śpiewających , tańczących. Zabawa
trwała kilka godzin, zaprzyjaźnione kucharki, roznosiły ciepłą herbatkę i małe
kanapki, lecz po zjedzeniu tylu słodyczy, kanapki raczej zostały dla rodziców.
Zabawy koniec nadszedł czas. Wszyscy rozeszli się do swoich domów, a ja z
koleżankami sprzątałyśmy salę i podjadałyśmy najlepsze czekoladki ,,Dr
Gerarda’’. W mojej głowie pojawił się nowy pomysł dotyczący kolejnego spotkania
integracyjnego. Pozdrawiam wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz