wtorek, 3 lutego 2015

Zabawa choinkowa



Od kilku lat pracuję w Fundacji. Zajmuję się organizowaniem szkoleń, wypoczynku, rehabilitacji dla osób niepełnosprawnych. Co roku odbywają się różnego rodzaju spotkania okolicznościowe. Bardzo kocham to co robię. Praca którą wykonuję, daje mi wiele satysfakcji, a od tych ludzi uczę się bardzo wiele. W stowarzyszeniu  jest wiele starszych osób, ale tez są dzieci. To nie liczna grupa zaledwie dziesięciu osób. Dla dzieci, oprócz wyjazdów na wycieczki .w ciekawe miejsca, organizuję spotkania takie jak Dzień Dziecka, i zabawę choinkową. Bardzo lubią te spotkania. Staram się wtedy znaleźć darczyńców, którzy obdarowali by te dzieci skromnymi podarunkami. Raz są to zabawki, innym razem artykuły papiernicze , książki, malowanki. W tym roku postanowiłam powalczyć o słodycze. Nie jest to łatwa praca w małym mieście, gdzie jest dużo takich stowarzyszeń jak moje, coraz mniej jest ludzi dobrej woli. Chodzenie po hurtowniach i sklepach zajmuje bardzo dużo czasu, ale jest satysfakcja, kiedy cos otrzymam dla  członków stowarzyszenia, a w szczególności dla dzieci. Udało mi się uzyskać produkty firmy ,,Dr Gerard ’’. Były to najlepsze herbatniki , rurki waflowe , krakersy, markizy oraz najsmaczniejsze czekoladki, które sam często kupuję. Na prawdę powychodziły piękne paczki. Wynajęłam świetlicę  i zaprosiłam dzieci z rodzicami na zabawę choinkową.  Zespół muzyxczny przygrywał, dzieci  tańczyły i świetnie się bawiły w swoim towarzystwie. W połowie zabawy, na salę. wszedł zamówiony  Mikołaj, z workiem pełnym prezentów. Dzieci z radości  piszczały. Każdy otrzymał, w zamian za wiersz lub odśpiewaną piosenkę paczkę , ze słodkościami. Dzieci od razu otwierały otrzymane podarunki , zaglądały co otrzymały od Mikołaja, a tak naprawdę od ludzi dobrej woli. Zajadały się biszkopcikami, krakersami i herbatnikami. Uśmiechy miały od ucha do ucha, i to jest najpiękniejsze podziękowanie za trudy tej pracy. W pudełkach miałam jeszcze łakocie firmy ,,Dr Gerard’’, więc zorganizowałam, z Mikołajem konkursy dla rodziców. Dzieci klaskały z uciechy, widząc ich rodziców śpiewających , tańczących. Zabawa trwała kilka godzin, zaprzyjaźnione kucharki, roznosiły ciepłą herbatkę i małe kanapki, lecz po zjedzeniu tylu słodyczy, kanapki raczej zostały dla rodziców. Zabawy koniec nadszedł czas. Wszyscy rozeszli się do swoich domów, a ja z koleżankami sprzątałyśmy salę i podjadałyśmy najlepsze czekoladki ,,Dr Gerarda’’. W mojej głowie pojawił się nowy pomysł dotyczący kolejnego spotkania integracyjnego. Pozdrawiam wszystkich.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz