SZKOLENIE
W pracy odbyło się zebranie. Dowiedzieliśmy się na nim, że zostały nam przyznane środki z Unii Europejskiej przeznaczone na podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Szkolenia mają odbywać się według specjalnego harmonogramu, który zostanie nam udostępniony pod koniec pierwszego kwartału. Na szkolenia zostaną wytypowane osoby spełniające ustalone kryteria przez specjalną komisję. Bliższych szczegółów nie podano. Podczas zebrania poczęstowano nas kawą, herbatą i wodą mineralną. Na stołach były rozstawione talerzyki z andrutami i kostką waflową z naszej ulubionej firmy. Z przyjemnością częstowałam się ciasteczkami z firmy Dr Gerard i świeżo parzoną kawą. Zebranie przebiegło w spokojnej atmosferze, w całkowitym skupieniu. Po dwóch godzinach wróciliśmy do swoich zajęć i dopiero wtedy rozgorzała dyskusja na temat zasadności szkoleń, sposobów rekrutacji i wydawania unijnych pieniędzy. Niektóre kursy, szkolenia faktycznie się przydają i wnoszą coś nowego do naszych umiejętności zawodowych, postrzegania i rozwiązywania problemów ekonomicznych, logistycznych w naszym przedsiębiorstwie. Służą lepszemu rozwojowi firmy i jej pracowników. Szkoda, że nie zawsze tak jest. No cóż, nie do nas należy ocenianie korzyści i strat w tej dziedzinie. Ja chętnie skorzystałabym z jakiegoś szkolenia, odświeżyła obecną wiedzę i dowiedziała się czegoś nowego. Na poprawę nastroju wyjęłam z szuflady mojego biurka najsmaczniejszą mleczną czekoladę z firmy Dr Gerard, jej smak i zapach od razu łagodzi stres i wtedy wszystko wydaje się łatwiejsze. To sprawdzony sposób na sprawienie sobie odrobiny przyjemności bez względu na miejsce i sytuację, w której się znajdujemy. Teraz mogłam rzetelnie wykonywać moje obowiązki w biurze. Pozostały czas pracy minął bez niespodzianek. Zmęczona wracałam do domu, gdzie czekał na mnie Frodo. Ten entuzjastyczny zachwyt moim powrotem za każdym razem wprawia mnie w zdumienie. Jakie to miłe, nikt tak bezinteresownie nie cieszy się na mój widok. No może nie tak zupełnie bezinteresownie, bo przecież spacer i smakołyki są jakąś formą rewanżu, może nawet małego przekupstwa, za tę szaloną psią miłość. Pogoda była wiosenna i mimo zmęczenia spacer sprawił mi przyjemność. Psi pysk i ogon również wyrażał pełnię szczęścia. Teraz tylko pełna miska dla psa i smaczny obiad dla mnie, a potem to już relaks przy dobrej muzyce z nogami wyciągniętymi na kanapie. Oczywiście, do pełni szczęścia jest potrzebne pudełko najlepszych czekoladek na świecie z firmy Dr Gerard i wtedy świat jest piękny. Żadnych telefonów, domofonów, tylko cichutkie pochrapywanie zadowolonego futrzanego przyjaciela leżącego spokojnie na dywanie, tuż obok mojej kanapy. Od czasu do czasu potrzebuję takiego wyciszenia, spokoju. Wtedy faktycznie wypoczywam i nabieram sił na kolejne dni pracy i prozę życia. Każdemu z was życzę takiej umiejętności regeneracji sił i optymizmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz