czwartek, 5 lutego 2015

Podróż na szkolene.

 Pewnego dnia dostałe powiadomienie że mam się wstawić na szkolenie w Warszawie. Jak się pużniej okazało szkolenie jest obowiązkowe, czyli nie ma innego wyjścia tylko zacząć przygotowania do pakowania. Pierwsze co zrobiłem to od razu sprawdziłem połączenia dojazdu, po  analizie  autobus czy pociąg okazało się że lepiej jest jechać pociągiem, ponieważ jest lepsze połączenie. Gdy już się zbliżał termin wyjazdu poszedłem do sklepu zrobić zakupy między innymi takimi podstawowymi zakupami kupiłem też słodycze i tak mi pod pasowały najlepsze wyroby Dr. Gerard.biszkopciki herbatniki, rurki waflowe.Po powrocie do domu r zaczęłem pakowanie niezbędnych ubrań i prowiantu i także najsmaczniejsze herbatniki, biszkopciki, rurki waflowe Dr. Gerard. Gdy już będąc gotowy nadszedł czas wyjścia udałem się na dworzec Po wejściu do  pociągu nie ujechałem długo nagle podchodzi do mnie kontroler i mówi:
-poproszę bilet do kontroli.
Zaczynam przeszukiwać torbę w poszukiwaniu tego 'papierka'. Kontroler powoli zaczyna się niecierpliwić:
-ma pan ten bilet czy nie?
-proszę chwileczkę poczekać- odpowiadam grzecznie kontynuując poszukiwania biletu.
dobrzę, ale proszę się pospieszyć, nie jest pan jedną   osobą w pociągu.
Zaczynam się niecierpliwić, zresztą nie tylko ja.
-przecież muszę go gdzieś mieć- myślę. 
Niestety przypominam sobie, że musiał mi wylecieć kiedy spieszyłem się na pociąg. 
-musiał mi wypaść...- zaczynam się jąkać, do tego czuję jak cały czerwienieje
-pójdzie Pan ze mną- mówi kontroler i ciągnie mnie za sobą.
Cóż za wstyd. Wyobrażam sobie co to będzie następnego dnia  na osiedlu dawny były kolega z pracy, który siedział ze mną w przedziale, na pewno nie oszczędzi mnie przed znajomymi.Po dotarciu na miejsce i zakwaterowaniu się organizator podał plan szkolenia. Była też podana godzina posiłków, ja po snidaniu na przerwie zawsze robiłem sobie kawę a do kawy przygryzałem najlepsze herbatniki.biszkopty, czekoladki Dr. Gerard.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz