Przygotowania
do wesela.
Przygotowania
do wesela, tak postanowiłam nazwać kolejny blog dr Gerarda. Kiedy
już ochłonęłam z radości otrzymania zaproszenia w głowie
zaczęły mi się rodzić różne pomysły jak to kobiecie szykującej
się na bal. W co się ubiorę, jak się uczeszę. Jestem ogromną
fanką filmu i teledysku ”Darty dancing”. Ten film to moja
młodość. Jak większość pań w tym czasie ja również marzyłam
aby znalazł się kiedyś „kawaler” z gitarą, z którym będę
mogła odtańczyć romantyczny, uwodzicielski, cudowny taniec.
Narodził się w mojej głowie pewien pomysł, że skoro nie potrafię
tak zatańczyć czyli frunąć pod niebem sali weselnej to mogę choć
spróbować mieć taką sukienkę. Zaczęły się poszukiwania
kreacji co dla kobiety nie jest łatwą sztuką. Przy śniadaniu i
małej czarnej z najlepszą pyszną czekoladą mleczną na początek
dnia, rozmyślałam dokąd pójść po zakupy i jak ma ta sukienka
wyglądać. Oczywiście musi być inna niż wszystkie i
niepowtarzalna. Choć zawsze na każdym weselu panna młoda jest
najpiękniejsza w swej białej baśniowej sukni i tym razem tak
będzie, ponieważ moja koleżanka już dzisiaj wygląda przepięknie
i kwitnąco. Jest szczęśliwa i filigranowa jak laleczka z saskiej
porcelany, twarz miała piękną jak aksamit jak się śpiewało w
piosence. Wróćmy do zakupów. Jeden dzień spędziłam w miejscowej
galerii na przymierzaniu, oglądaniu mnóstwa sukienek. Niestety
fiasko. Ja nie jestem drobną, modelką na którą dzisiaj świat
mody lansuje, szyje większość ubrań do naszych „ markowych”
sklepów. Po za tym nie ten kolor, fason, styl. Ewa miała już tych
zakupów serdecznie dość i porządnie zgłodniałyśmy. Na dziś
odpuszczamy skwitowała jednym słowem. A ja panika wesele tuż, tuż
zbliża się wielkimi krokami, co tu robić. Najlepiej na spokojnie
dzisiaj sobota wezmę się za pieczenia ciasta na poprawę humoru.
Zrobię sernik na zimno z biszkoptami dr Gerarda z owocami i
galaretką truskawkową pychotka. Zadzwoniłam po Ewkę na sernik i
przy okazji namówiłam ją na wyjazd do większego miasta po dalsze
zakupy. Tu poszło nam lepiej zamiast sukienki przywiozłam trzy
pary butów i torebkę, ale jak się oprzeć tak pięknym szpileczką,
nie można ich było nie kupić. Gorzej będzie wejść z nimi
niezauważalnie do domu a mąż ciekawy sukienki od progu nas wita.No
cóż tak bywa coś przecież musiałam kupić śmiejemy się z Ewą
bo obie uwielbiamy kupować buty. Została mi zaprzyjaźniona
krawcowa i błaganie żeby w tak krótkim czasie mnie wcisnęła do
swego grafiku. Udało się teraz to już tylko pozostanie zakup
odpowiedniego materiału. Czekanie na dobrą zabawę. Jeszcze tylko
kilka drobiazgów umówienie fryzjera i kosmetyczki ale to już nie
takie straszne. Zjedzmy jeszcze na zakończenie po kawałku sernika z
smacznymi biszkoptami dr Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz