poniedziałek, 9 lutego 2015

Przygotowania do wesela.

Przygotowania do wesela.

Przygotowania do wesela, tak postanowiłam nazwać kolejny blog dr Gerarda. Kiedy już ochłonęłam z radości otrzymania zaproszenia w głowie zaczęły mi się rodzić różne pomysły jak to kobiecie szykującej się na bal. W co się ubiorę, jak się uczeszę. Jestem ogromną fanką filmu i teledysku ”Darty dancing”. Ten film to moja młodość. Jak większość pań w tym czasie ja również marzyłam aby znalazł się kiedyś „kawaler” z gitarą, z którym będę mogła odtańczyć romantyczny, uwodzicielski, cudowny taniec. Narodził się w mojej głowie pewien pomysł, że skoro nie potrafię tak zatańczyć czyli frunąć pod niebem sali weselnej to mogę choć spróbować mieć taką sukienkę. Zaczęły się poszukiwania kreacji co dla kobiety nie jest łatwą sztuką. Przy śniadaniu i małej czarnej z najlepszą pyszną czekoladą mleczną na początek dnia, rozmyślałam dokąd pójść po zakupy i jak ma ta sukienka wyglądać. Oczywiście musi być inna niż wszystkie i niepowtarzalna. Choć zawsze na każdym weselu panna młoda jest najpiękniejsza w swej białej baśniowej sukni i tym razem tak będzie, ponieważ moja koleżanka już dzisiaj wygląda przepięknie i kwitnąco. Jest szczęśliwa i filigranowa jak laleczka z saskiej porcelany, twarz miała piękną jak aksamit jak się śpiewało w piosence. Wróćmy do zakupów. Jeden dzień spędziłam w miejscowej galerii na przymierzaniu, oglądaniu mnóstwa sukienek. Niestety fiasko. Ja nie jestem drobną, modelką na którą dzisiaj świat mody lansuje, szyje większość ubrań do naszych „ markowych” sklepów. Po za tym nie ten kolor, fason, styl. Ewa miała już tych zakupów serdecznie dość i porządnie zgłodniałyśmy. Na dziś odpuszczamy skwitowała jednym słowem. A ja panika wesele tuż, tuż zbliża się wielkimi krokami, co tu robić. Najlepiej na spokojnie dzisiaj sobota wezmę się za pieczenia ciasta na poprawę humoru. Zrobię sernik na zimno z biszkoptami dr Gerarda z owocami i galaretką truskawkową pychotka. Zadzwoniłam po Ewkę na sernik i przy okazji namówiłam ją na wyjazd do większego miasta po dalsze zakupy. Tu poszło nam lepiej zamiast sukienki przywiozłam trzy pary butów i torebkę, ale jak się oprzeć tak pięknym szpileczką, nie można ich było nie kupić. Gorzej będzie wejść z nimi niezauważalnie do domu a mąż ciekawy sukienki od progu nas wita.No cóż tak bywa coś przecież musiałam kupić śmiejemy się z Ewą bo obie uwielbiamy kupować buty. Została mi zaprzyjaźniona krawcowa i błaganie żeby w tak krótkim czasie mnie wcisnęła do swego grafiku. Udało się teraz to już tylko pozostanie zakup odpowiedniego materiału. Czekanie na dobrą zabawę. Jeszcze tylko kilka drobiazgów umówienie fryzjera i kosmetyczki ale to już nie takie straszne. Zjedzmy jeszcze na zakończenie po kawałku sernika z smacznymi biszkoptami dr Gerarda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz