wtorek, 3 lutego 2015

Przygoda w sylwestra

Pragnę wam opowiedzieć jaka mi się przydarzyła przygoda w sylwestra. Jako przygoda to ona się nie odnosi do dnia sylwestrowego tylko zdarzenił które miało miejsce akurat w sylwestra.A zdarzyło się a właściwie to nastąpiła awaria grzejnika w łazience czyli po prostu zalało mieszkanie. Może ja trochę odniosę się do szczegółów ponieważ w noc poprzedzającą sylwestra pużnym wieczorem wszystcy domownicy położyliśmy się spać.Nad ranem już krótko przed wstaniem by pójść do pracy na pierwszą zmianę żonę obudził szum sikającej wody.  Natychmiast wstała by zobaczyć co sisę dzieje  idąc do łazienki niemal się nie wywróciła bo na podłodze było nie mal do kostek wody.Obudziła mie szybko ja po sprawdzeniu stwierdziłem pęknięty grzejnik tzw. drabinka. No cuz zabrałem się szybko do odnalezienia odpowiednich kluczy by zakręcić zawory żeby zapobiec dalszemu zalewaniu mieszkania Po jakimś czasie co z trudem uporałem się z zaworami i już nie następowało zalewanie trzeba było się zabrać za usunięcie wody z łazienki  z przd pokoju i częściowo z kuchni..Potrwało to   długo ponieważ na początku zaczeliśmy zbierać wodę małymi pojemnikami a p óżniej trzeba było zbierać ścierkami Zajęło to sporo czasu żona z trudem zdążyła do pracy.Ale mimo że eczśniej zakręciłem zawory nadal i tak następowało lekkie cieknięcie i kapanie.Ja nie mając wyjścia mósiałem wezwać hydraulika by zapobiegł temu kapaniu.Po wezwaniu no nie czekałem aż tak długo hydraulik postarał się względnie szybko no po przybyciu zabrał się do demontażu grzejnika a żeby zapobiec wyciekaniu nad zaworami w miejsce zdemontowanego grzejnika zastosował zaślepki by już nic nie ciekło.Po skończeniu przez hydraulika pracy no i ze względu na dzień szczególny czyli sylwester zaprosiłem go żeby poczęstował się kawą a to że jeśli kawa to i coś do kawy też coś musi być a więc ja jeszcze   miałem w zapasie najlepsze wyroby Dr, Gerard.a były to markizy, andruty, herbatniki oraz rurki waflowe.Po wypiciu przez majstra kawy zabrał się i poszedł do domu a ja zabrałem się za  poszukanie numeru telefonu do sprzedawcy żeby reklamować grzejnik bo jest na gwarancji ponieważ    był używany dopiero pierwszy sezon.Studem udało się połączyć z przedawcą ale jakoś   się udało no raklacje przyjęto kazano wysłać grzejnik z powrotem a po sprawdzeniu i uwzględnieniu  po iformowali  że grzejnik wyślą nowy.Mimo ze obiecywali że reklamacja pujdzie bardzo szybko no  ze względu  z racji okresu zimowego  obiecanki się nie sprawdziły bo twrało to miesiąc gdy wrócił grzejnik no ale długo to długo ale wrócił No a skoro już wrócił to należało go zamontować więc ja ponownie wezwałem hydraulika żeby go wstawił i uruchomił.Majster po przybyciu szybko się uporał z montażem więc po zakonczeniu zapłaciłem za wykonaną prace oraz poczęstowałem kawą . Hydraulik popijając kawę wspoiminał jak był ostatnio jakie to jadł najsmaczniejsze wyroby Dr. Gerarda.   J a go przeprosiłem że nie mogę go poczęstować bo zapas mi się skończył , to on pytał co to było że tak bardzomu smakowały to ja mu przypomniałem że były to markizy, andruty, rurki waflowe i herbatniki  Dr. Gerard.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz