Dzień dobry
drodzy czytelnicy. Dzisiaj po raz kolejny siedzę w domu z chorymi dziećmi.
Złapały wirusa i temperatura podskoczyła do 40 stopni. A dzisiaj, gdy już spadła
dają mi wycisk. Jedyne chwile spokoju są, gdy mają buzie pełne swoich
ulubionych przysmaków firmy „dr Gerard”. Uwielbiają najsmaczniejsze biszkopty. Tylko
ile mogą ich zjeść, nawet komputer ani telewizja nie daje odpoczynku i relaksu.
I aby trochę mieć wytchnienia, wpadłem na pomysł, że będziemy piekli najlepsze
herbatniki. Dzieciom się ten pomysł spodobał, sprawdziłem czy mam składniki i
do dzieła.
Składniki:
- 150 g masła
- 200 g mąki pszennej
- 2 łyżki miodu
- 1 łyżka masła orzechowego
- 1 tabliczka czekolady
- Cukier puder
- Pisaki spożywcze
Sposób przygotowania:
Mąkę przesiać. Masło posiekać
nożem, utrzeć ręcznie razem z miodem. Dodać masło orzechowe i dalej ucierać. Kiedy
masa się połączy dodać mąkę i zagnieść ciasto. Tak przygotowane ciasto
rozwałkować na posypanej mąką stolnicy i wykrawać maszynką lub szklanką wzór
najsmaczniejszych herbatników. Piec w 180 stopniach ok. 12 minut. Czekoladę
rozpuścić w kąpieli wodnej. Z cukru pudru i wody przygotować lukier. Część przestygniętych
ciastek polać lukrem a cześć czekoladą. Kiedy polewy stwardnieją, herbatniki ozdabiać
pisakami spożywczymi.
Okazało
się, że był to strzał w dziesiątkę. Zajęło nam to blisko dwie godziny. Wspólnej
pracy i jednocześnie świetnej zabawy. Tylko kuchnia wyglądała jakby tajfun
przeszedł. Ale na temat sprzątania wolę się nie rozpisywać, bo by miejsca i
czasu zabrakło. Moja czteroletnia córka bardzo chciała przesiewać i dodawać
mąkę tylko, że ma katar i jak kichnęła to myślałem, że chmura pyłu
wulkanicznego unosi się w kuchni. Wszędzie była mąka. Syn, jako silny mężczyzna
ucierał masy. Zdziwił się bardzo, bo mama używa miksera a ja kazałem mu ucierać
drewnianą pałką. I aby dobrze się pracowało przygotowałem mała przekąskę od
firmy „dr Gerard” byśmy wiedzieli jak powinny smakować najsmaczniejsze
herbatniki. Moim zadaniem było rozwałkować ciasto na odpowiednią grubość. Dobrze,
że mieliśmy foremki do pierników, więc nadaliśmy ciastkom ciekawe kształty. Dzieci
wycinały księżyce, choinki mimo, ze święta już za nami, a ja kształt
katarzynek. W chwili włożenia do piekarnika przyszła nasza mama. I nie wiedząc
o naszej niespodziance kupiła do kawy najsmaczniejsze czekoladki. Które z
automatu trafiły do szafy na czarną godzinę. Jednak największa zabawa była przy
dekorowaniu herbatników. Każdy ma swoje ulubione tematy i mama robiła kwiatki i
szlaczki, syn jakieś minecraft a córka kucyki, lalki i buźki. A ja podjadałem to,
co już było gotowe. Nie wiem czy były tak dobre jak te od „dr Gerard”, ale nam
smakowały i bardzo się podobały. Tylko nasze ubrania i pobojowisko, jakie było
w kuchni troszeczkę studziło nasze samozadowolenie. Ale skoro razem
nabałaganiliśmy to razem posprzątaliśmy. I w tak miły sposób spędziliśmy prawie
cały dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz