środa, 11 lutego 2015

Herbatniki

Dzień dobry drodzy czytelnicy. Dzisiaj po raz kolejny siedzę w domu z chorymi dziećmi. Złapały wirusa i temperatura podskoczyła do 40 stopni. A dzisiaj, gdy już spadła dają mi wycisk. Jedyne chwile spokoju są, gdy mają buzie pełne swoich ulubionych przysmaków firmy „dr Gerard”. Uwielbiają najsmaczniejsze biszkopty. Tylko ile mogą ich zjeść, nawet komputer ani telewizja nie daje odpoczynku i relaksu. I aby trochę mieć wytchnienia, wpadłem na pomysł, że będziemy piekli najlepsze herbatniki. Dzieciom się ten pomysł spodobał, sprawdziłem czy mam składniki i do dzieła.
Składniki:
  • 150 g masła
  • 200 g mąki pszennej
  • 2 łyżki miodu
  • 1 łyżka masła orzechowego
  • 1 tabliczka czekolady
  • Cukier puder
  • Pisaki spożywcze
Sposób przygotowania:
Mąkę przesiać. Masło posiekać nożem, utrzeć ręcznie razem z miodem. Dodać masło orzechowe i dalej ucierać. Kiedy masa się połączy dodać mąkę i zagnieść ciasto. Tak przygotowane ciasto rozwałkować na posypanej mąką stolnicy i wykrawać maszynką lub szklanką wzór najsmaczniejszych herbatników. Piec w 180 stopniach ok. 12 minut. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Z cukru pudru i wody przygotować lukier. Część przestygniętych ciastek polać lukrem a cześć czekoladą. Kiedy polewy stwardnieją, herbatniki ozdabiać pisakami spożywczymi. 
            Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Zajęło nam to blisko dwie godziny. Wspólnej pracy i jednocześnie świetnej zabawy. Tylko kuchnia wyglądała jakby tajfun przeszedł. Ale na temat sprzątania wolę się nie rozpisywać, bo by miejsca i czasu zabrakło. Moja czteroletnia córka bardzo chciała przesiewać i dodawać mąkę tylko, że ma katar i jak kichnęła to myślałem, że chmura pyłu wulkanicznego unosi się w kuchni. Wszędzie była mąka. Syn, jako silny mężczyzna ucierał masy. Zdziwił się bardzo, bo mama używa miksera a ja kazałem mu ucierać drewnianą pałką. I aby dobrze się pracowało przygotowałem mała przekąskę od firmy „dr Gerard” byśmy wiedzieli jak powinny smakować najsmaczniejsze herbatniki. Moim zadaniem było rozwałkować ciasto na odpowiednią grubość. Dobrze, że mieliśmy foremki do pierników, więc nadaliśmy ciastkom ciekawe kształty. Dzieci wycinały księżyce, choinki mimo, ze święta już za nami, a ja kształt katarzynek. W chwili włożenia do piekarnika przyszła nasza mama. I nie wiedząc o naszej niespodziance kupiła do kawy najsmaczniejsze czekoladki. Które z automatu trafiły do szafy na czarną godzinę. Jednak największa zabawa była przy dekorowaniu herbatników. Każdy ma swoje ulubione tematy i mama robiła kwiatki i szlaczki, syn jakieś minecraft a córka kucyki, lalki i buźki. A ja podjadałem to, co już było gotowe. Nie wiem czy były tak dobre jak te od „dr Gerard”, ale nam smakowały i bardzo się podobały. Tylko nasze ubrania i pobojowisko, jakie było w kuchni troszeczkę studziło nasze samozadowolenie. Ale skoro razem nabałaganiliśmy to razem posprzątaliśmy. I w tak miły sposób spędziliśmy prawie cały dzień.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz