piątek, 13 marca 2015

Rodzinne wycieczki.


Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty. Piękne i słoneczne dni zagościły za oknem. Nasze baterie zostały doładowane, porządki można odłożyć na później. A czas spędzić z Rodziną. Aktywność fizyczna oraz spędzanie wspólnie czasu to najważniejsze wartości w naszym domu. Więc od razu ruszyliśmy na rowery. Mieliśmy problem, ponieważ córka wyrosła z rowerka i musieliśmy kupić nowy. Oglądałem oferty w Internecie i przegryzałem kruche ciasteczka o bardzo rowerowo kojarzącej się nazwie „Bambino”. Był to mój pierwszy rower na dwóch kółkach. Gdy już uzupełniliśmy braki sprzętowe i zaopatrzyliśmy się w zapas wody i przysmaków „dr Gerard”, mogliśmy wyjechać. Na początek krótka trasa do parku uzdrowiskowego i na plac zabaw. Mimo, że to tylko dziesięć minut od domu, dzieci bardzo zgłodniały, aż nogi pod nimi się uginały. Zjadły „Patysie śmietankowe” i kilka ciasteczek „Bambino” i poszliśmy na zjeżdżalnię i bujawkę, a potem na karuzelę. Gdy minęła godzina i nogi odpoczęły mogliśmy ruszyć w drogę powrotną. W chwili mijania centrum handlowego dzieci zapytały czy mamy jeszcze ciasteczka „dr Gerard”, niestety wszystkie już zjedliśmy, więc dzieci stwierdziły, że mama pójdzie do sklepu kupić „Patysie” a my we trójkę poczekamy w restauracji z dużą złotą literą M w logo. Tak właśnie zrobiliśmy, przynajmniej nie musieliśmy nieść zakupów w rękach. Dojeżdżając pod klatkę miałem pecha, popsuł mi się pedał i coś zaczęło trzeć w kole. Nie zastanawiając się długo, podprowadziłem rower do mojego sprawdzonego mechanika, czyli do własnego ojca, który zajął się z miejsca moim jednośladem. Musiał jednak jechać do sklepu po części, a w tym czasie z mamą delektowałem się wyrobami „dr Gerard” i kawą. Po godzinie rower był naprawiony i mogłem wracać do domu. Kosztowało to kilkadziesiąt złotych, ale czego nie robi się dla przyjaciela. Mówię tu o rowerze, ponieważ towarzyszy mi od prawie dwudziestu jeden lat. Gdy miałem siedemnaście lat wraz z bratem i kuzynem jechaliśmy do fabryki, aby go kupić. I tak przez tyle lat służy mi prawie bez awaryjnie. Teraz już takich jednośladów nie produkują. Wszystko albo wyprodukowane albo na podzespołach made In China.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz