Drogi pamiętniku.
Jest piątek 6 marca 2015 roku. Wstałem o godzinie szóstej trzydzieści. Miałem ochotę
nie ruszać się z łóżka. Ale obowiązki mnie zmusiły do zrobienia czegokolwiek. Ubrałem
się, bez mycia wyszedłem z domu, by kupić dzieciom bułki na śniadanie. W sklepie
pod blokiem na półce z ciastkami zawsze mnie wita „dr Gerard” a raczej jego
najsmaczniejsze produkty. Więc kupiłem, co musiałem, zostało mi trochę kasy,
więc wziąłem jeszcze „Listki deserowe” na przegryzkę. Wróciłem do łóżka. Gdy wysłałem
syna do szkoły wraz z córką, która w nocy miała problemy żołądkowe oglądałem
bajki. Gdy zegar wybił jedenastą i gdy zjedliśmy te pyszne „Listki deserowe”
przyszedł czas, aby zrobić łóżka i może pozamiatać mieszkanie. Więc jeszcze
poleżałem pół godzinki, przyszedł syn i stwierdził, że ma ochotę na przysmak
najlepszy na świecie firmy „dr Gerard”. Nie chciałem mu się przyznać, że od
rana zajadamy się tymi słodyczami. A że miał buty i kurtkę to go wysłałem do
sklepu pod blok, by kupił kilogram ciastek „Markizy Gold”. Wytłumaczyłem mu, że
to takie okrągłe, kakaowe markizy z kremem orzechowym, przystał na moją
propozycję. I w ten sposób nie musiałem robić obiadu. Łóżko mamy duże, to i syn
się z nami położył. W ten sposób minęły dwie godziny. I gdy żona przyszła z
pracy, o mało, co nie padła w drzwiach. Nie dowierzała własnym oczom. Cała rodzina
leniuchuje w łóżku w piżamach a w domu nic niezrobione, szklanki i kubki na
stole, okruszki na kołdrze i na podłodze, kurze niepościerane a podłoga niepozamiatana.
A do jedzenia były najlepsze markizy „dr Gerard”. A gdy w końcu ją docuciliśmy
to buzie jej się nie zamykała chyba przez godzinę. Dowiedziałem się wszystkiego
o sobie i o tym, jaki zły wpływ mam na dzieci. Najważniejszą informacją, jaką
mi przekazała to, to, że umiem wybrać najlepsze ciastka na przykład te „Listki
deserowe” czy „Markizy Gold”. W taki sposób błoga sielanka się skończyła. Na dodatek
w piecu zadzwonił minutnik.
A niech to, okazało się, że to był
budzik a to wszystko, co przed chwilą przeczytaliście było tylko snem a może
najgłębszym moim pragnieniem. Teraz już sam nie wiem.
Pozdrawiam L. K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz