środa, 4 marca 2015

Wilczy apetyt

Witam.  Nie wiem co się działo, ale wczoraj miałam wilczy apetyt. Ciągle miałam na coś ochotę. Raz na słodkie, raz na kwaśne. W domu nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Chyba ze sto razy zaglądałam do lodówki i nic nie wpadło mi w oko. Postanowiłam się przejść. Zbliżało się południe. Wstąpiłam do sklepu z ciuszkami. Taki tani sklep, miała być dzisiaj nowa dostawa towaru. Przechodziłam między wieszakami,coś tam obejrzałam, ale nadal chciało mi się jeść. Wyszłam ze sklepu odzieżowego i udałam się do sklepu spożywczego. Od razu udałam się w kierunku półek z ciastkami. Mój wzrok przyciągnęły ciastka pod nazwą Wilczy Apetyt firmy ,,Dr Gerard””. Uśmiechnęłam się do siebie i włożyłam do koszyka dwa opakowania, na wszelki wypadek mojego apetytu, wrzuciłam jeszcze Psotki. Pomyślałam , że to niezła para na taki dzień jak dziś. Kiedy odeszłam już od kasy, jakoś lepiej mi się zrobiło , na samą myśl o smakołykach w mojej torbie. W torebce usłyszałam dźwięk dzwonka.  Dzwoniła koleżanka z pytaniem ,gdzie i co ja teraz robię. Powiedziałam ,że jestem niedaleko jej bloku. Koleżanka poprosiła , żebym do niej zajrzała na chwilę. Po 5 minutach siedziałyśmy już razem, przy gorącej kawie. Chciałam z torby wyciągnąć ciastka, które kupiłam, lecz koleżanka wyprzedziła mnie i przyniosła z kuchni talerz pełen  ciastek . Były tam Markizy  Gold oraz Listki deserowe ,, Dr Gerarda’’. Jak głupia dorwałam się do nich, mój apetyt był ogromny. Koleżanka śmiała się i żartowała ze mnie, mówiła, że to sprawa podejrzana. Machnęłam tylko ręką i powiedziałam, żeby nie wygadywała głupot.  Po godzinie wyszłyśmy obie, i pojechałyśmy jej samochodem na targ. Miałam okazję na zakupy. Kupiłam świerze warzywa i owoce. Wracając do domu , rozmyślałam, co dzisiaj ugotować. W końcu zdecydowałam się na ostrą zupę meksykańską. Niestety, i ta zupa nie zaspokoiła mojego głodu. Zrobiłam jeszcze sałatkę owocową i znów ciasteczka. Czułam się jak pełna beczka, a tu nadal chciało mi się jeść. W końcu poszłam na długi wieczorny spacer. Kiedy zasypiałam miałam nadzieję, że jutro nie będzie mnie męczył ten wilczy apetyt. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz