Witam ciepło w
wiosenny, lecz zimny dzień. Jak mówi przysłowie „ W marcu jak w garncu”. I znów
stara ludowa mądrość się sprawdza. Co dzień to temperatura albo w górę albo w
dół. Nawet w ciągu dnia rano na minusie a w południe kilkanaście stopni plus. Jedno
jest pewne przysmaki „dr Gerard” zawsze są smaczne i na wysokim poziomie, nie to,
co ciśnienie. A potem człowiek albo senny, albo głowa boli, albo energia
rozpiera. Ja to chyba jestem wrażliwy na warunki atmosferyczne, najchętniej to
leżałbym w łóżku i „Kubanki kokosowe” ze mną, a moje drugie ja, mój wewnętrzny
głos apeluje rusz się, weź rower, jedź gdzieś, dobrze, że mam muzykę i musze
grać w domu oraz jeździć na próby i koncerty. Właśnie wczoraj kolega przesłał
mi link na YouTube, na obszerny reportaż z naszego koncertu. To krew w żyłach
aż się zagotowała, w biegu odpaliłem kompa, zabrałem z szafki „Mafijne Black” i
zasiadłem do oglądania i słuchania naszego koncertu z przed miesiąca. Z drugiej
strony to miłe, jak inni, czyli słuchacze wrzucają do netu naszą muzykę, i nie
po to by wyśmiać, lecz by pokazać innym kawał fajnej muzyki. Przepraszam, że
dla wielu mogę być, co najmniej mało skromny, ale co mogę zrobić, że kocham
grać, kocham koncertować i cieszę się, gdy widownia jest zadowolona. I tak
prawie do północy przesiedziałem oglądając ponad godzinny materiał i jedząc
ciastka „dr Gerard”. Tylko rano, gdy trzeba wstać i iść po chleb i bułki to nie
mogę podnieść głowy z poduszki. To wszystko przez to niskie ciśnienie za oknem,
i gdy już zejdę do sklepu i wyczekam swoje w kolejce, to zastanawiam się czy ja
jestem jakiś dziwny. Obserwując klientów doszedłem do wniosku, że jako jedyny
facet kupuję pieczywo i ciastka „Mafijne” czy „Kubanki” a inni panowie
wybierają sto gram lub dwieście czystej albo gorzkiej lub kuflowe czy tatrę. A ja
jak z obcej planety wychodzę ze sklepu z chlebkiem i dwoma bułkami. I nie po to
by przefiltrować metylowy alkohol o fioletowym zabarwieniu, lecz po to byśmy mogli
zjeść świeże pieczywo na śniadanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz