poniedziałek, 9 marca 2015

WIOSNA

WIOSNA
Wielkimi krokami zbliża się wiosna, co osobiście bardzo mnie cieszy. Czas zadbać o kondycję. Zawsze zimą mniej się poruszam, jestem bardziej ospała, a tu za chwilę trzeba będzie wskoczyć w wiosenne ciuszki. Chcę prezentować się atrakcyjnie, poruszać się z gracją i elegancją. Dobrze, że mam  prawidłową przemianę materii, mój metabolizm jest jak najbardziej właściwy. Inaczej byłoby ze mną krucho, biorąc pod uwagę moje skłonności do objadania się pysznościami z firmy Dr Gerard. Tym wszystkim ciasteczkom tak trudno się oprzeć. Uwielbiam czekoladki na ciasteczku biszkoptowym wypełnione nadzieniem śmietankowo-wiśniowym o zabawnej, ale super pasującej do nich nazwy Wilczy Apetyt. No, faktycznie kiedy do nich sięgam to moje oczy aż się śmieją z zachwytu. Fajną, bardzo trafną nazwę mają również kruche ciasteczka wypełnione kremem czekoladowym o sympatycznie brzmiącej  nazwie Psotki. Prawdziwe z nich psotki, bo kiedy się nimi zajadam, to nawet nie wiem, kiedy opakowanie staje się puste. Moi przyjaciele często żartują mówiąc, że powinnam mieć jakiś stały rabat za tak ogromną pasję do słodyczy z firmy Dr Gerard. Gdyby takich fanów było więcej, to inni producenci poszliby z torbami, hihihi. Cenię sobie wysoką jakość tych słodyczy, całkiem atrakcyjną cenę, no i te ładne kolorowe opakowania i sympatyczne nazwy, łatwo zapadające  w pamięć. Zawsze staram się mieć jakieś ciasteczka Dr Gerard w domu, są pod ręką kiedy siadam, aby odpocząć i posłuchać muzyki, łatwo też się je zabiera ze sobą idąc do pracy lub na spacer. Umilają czas podczas podróży i koleżeńskich spotkań. Teraz umówiłam się z dwiema koleżankami, że od poniedziałku zaczynamy intensywny trening nordic walking , przynajmniej pięć kilometrów dziennie. Postanowiłyśmy, że w soboty będziemy spotykać się w siłowni na dwie godzinki na bieżni, drabinkach i matach. W niedzielę zasłużony odpoczynek. Muszę pomyśleć ,jaką trasę  wytyczyć na spacer z kijkami, tak aby była atrakcyjna wizualnie, zróżnicowana co do trudności terenu, ale przede wszystkim bezpieczna. Bardzo się cieszę na myśl o takim marszu. Wracam z takiego treningu potwornie zmęczona, ale z ogromną satysfakcją i zadowoleniem z wysiłku, jakiego się podjęłam. Podczas wszystkich treningów mam w małym plecaku butelkę wody mineralnej i jakieś niewielkie opakowanie słodyczy z firmy Dr Gerard.  W chwili, kiedy dopada mnie największe zmęczenie, zjadam ciastko lub czekoladę, poziom cukru we krwi wzrasta, a ja z uśmiechem mogę maszerować dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz