Witam
serdecznie wszystkich internautów. W piątek idę do kuzyna na wieczór
kawalerski. Czy mam się bać? Czy lepiej już zacząć brać coś osłonowego na
wątrobę i żołądek? Teraz z innymi gośćmi targujemy się, co kupić w prezencie,
czy mają to być najlepsze słodycze „dr Gerard”, czy coś fikuśnego z sex shopu. Zazwyczaj
były to głupotki z podtekstem erotycznym, co teraz będzie, nie wiem. Rozmawiałem
z organizatorem i dowiedziałem się, że impreza odbędzie się w domu prywatnym,
ciekawe czy inni goście zaproszą tancerkę? Wiem też, że do kawki będą kruche
ciasteczka „Listek deserowy zdobiony” oraz jakieś ciasto z herbatnikami. Moja
żona już się dopytuje czy impreza będzie do rana i czy dam radę wrócić do domu.
Dobrze pamięta jak wyglądaliśmy po moim czy brata kawalerskim. Różnica będzie
tylko taka, że tamte odbywały się na działce i można było urządzić grill i
najważniejsze było mięso i kiełbasa a do kawki były jak dobrze pamiętam
słodycze o nazwie „Mini rogalik zdobiony”. Po których nie zostało śladu, wciągu
minuty wszystkie zjedliśmy, takie były dobre. Mam nadzieję, że nie będziemy
mieli ochoty zachować tradycji i nie rozpalimy grilla w mieszkaniu, to mogłoby
się źle skończyć. Bo gdy się bawi dziesięciu chłopa na kawalerskim to i
telewizory dostają skrzydła i wylatują przez okno. Ciekawy jestem jak bawią się
dziewczyny na wieczorze panieńskim. Żona już zrobiła zapas ciastek „dr Gerard”,
o które prosiła ją Panna Młoda. Czy to prawda, że zapraszani są panowie do
towarzystwa albo alkohol leje się litrami a kobitki podrywają wszystkich
napotkanych facetów? Tak naprawdę czy warto się zastanawiać? Znając siebie
samego i moją małżonkę to około dwudziestej trzeciej będę myślał tylko o
pójściu spać a alkohol nie będzie mi smakował. A tancerki bym się wstydził i bym
wyszedł z pokoju. Taki ze mnie Macho. Chyba, że jak inni faceci spuszczeni ze
smyczy ruszę w miasto a procenty poleją się litrami. I tak przez kilka dni, aby
nie dopuścić do kasa.
Okaże się
wkrótce. Pozdrawiam L. K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz