czwartek, 19 marca 2015

Na randke przez las.

Będąc już w wieku podlotka miałem już swoją sympatie zaczełem udawać dorosłego po otrzymaniu zgody od rodziców wybrałem się na randkę, w  pewien   słoneczny, letni dzień. Nic nie zapowiadało wieczornego zdarzenia.
Umówiłem  się z koleżanką  na spotkanie.Zabrałem ze sobą mały podręczny plecaczek na napój a także włożyłem najlepsze Wilczy apetyt i Psotki z firmy Dr. Gerarda. Postanowiłem  jechać do niej  rowerem, drogą przez las. Podróż minęła szybko i przyjemnie. Miło spędziliśmy  całe popołudnie. Nadszedł czas powrotu do domu, więc pożegnałem  się i ruszyłem  w drogę. Dojeżdżałem do lasu, gdy nagle niebo zasłoniły ciemne chmury i spadł deszcz. Dreszcze przeszły mi po plecach. Usłyszałem  potężny grzmot, a wraz z nim ujrzałem  błyskawicę. Przerażony zeskoczyłem  z roweru i zostawiłem  go. Nie zastanawiając się, biegłem  przed siebie, szukając bezpiecznego schronienia. Z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej, a burza przybierała na sile. Kolejne grzmoty stawały się coraz głośniejsze. Ogarnął mnie strach, wiedziałem , że zgubiłem drogę. Wtem moim oczom ukazał się stary, zniszczony bunkier. Pobiegłem  w jego kierunku, najszybciej jak mogłem . Po chwili byłem  bezpieczny. Słyszałem  tylko jak o ściany budynku uderzał deszcz i połamane przez wiatr gałęzie.
Burza minęła, jednak nieuchronnie zbliżała się noc. Postanowiłem  wyjść i zawołać pomoc. Głośno krzyczałem i nawoływałam(em). Nagle usłyszałam(em) szmery. Cofnęłam(em) się powoli. Przez krzaki ujrzałem  postać. Zza drzew wyszedł wysoki mężczyzna, który, jak się potem okazało, był mieszkającym nieopodal leśniczym. Usłyszał moje wołanie i przyszedł z pomocą. Zabrał mnie na leśniczówkę i poczęstował gorącą czekoladą oraz najsmaczniejszymi Kubanki kokosowe i  Mini rogalik zdobiony z firmy Dr. Gerarda.   Grzejąc się przy kominku, opowiedziałem  mu o swoim przeżyciu. W pewnej chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Do domu wbiegła moja mama i mocno mnie przytuliła. Podziękowaliśmy  leśniczemu za pomoc, po czym szczęśliwie i spokojnie wróciłyśmy do domu.
Na pewno długo nie zapomnę tej przygody. Nauczyła mnie ona ostrożności. Od tamtej pory podróżuję pod opieką dorosłych Bo jednak jak się okazało przekonany na własnym doświadczeniu  jeszcze nie pora udawać dorosłego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz