Zwiedzanie
Grudziądza.
Wczoraj
mieliśmy prawdziwie wiosenny dzień. Niebo było pokryte błękitnym
kolorem bez żadnej nawet najmniejszej chmurki. Czuło się wiosnę.
Pomyślałam nazajutrz jedziemy na wycieczkę. Rano wcześnie
zrobiłam pobudkę, śniadanie i w drogę. Spakowałam napoje i
ciepłą herbatę do termosu, wzięliśmy także najlepsze ciastka dr
Gerarda mini rogaliki i bratanki. Harmider, dzieciaki biegały w
różne strony nie mogły się uszykować, głowa już mi zaczęła
pękać. Wreszcie jedziem6y droga niebezpieczna nawierzchnia ślizga.
Po drodze zwiedzamy restaurację skansen na wzór kowbojskiego
miasteczka. Tutaj stoi na prawdziwych torach stary odremontowany
pociąg z lokomotywą. porobiliśmy fajne zdjęcia i ruszyliśmy
dalej. Po drodze zaczął niestety pada lekki8 deszczyk więc trudno
było nam podziwiać za oknem ładne widoki. Przy dźwiękach muzyki
płynącej z radia podśpiewywaliśmy sobie i było nam wesoło mimo
popsutej pogody. Dotarliśmy na miejsce. Wjeżdżając do tego
miasta jedzie się przez piękny most i można z niego podziwiać
naszą Wisłę. Kilka lat temu mielimy okazję być w tym miecie na
zjeździe aut garbusów. A teraz jest ono nie do poznania, ogromne
zmiany tam nastąpiły. Tak jak Toruń urzeka mnie swym pięknem i
ciepłym klimatem kamieniczek. To do tego miasta dołączył też
Grudziądz. Spacerowaliśmy brzegiem Wisły, droga jest podzielona
dla pieszych i dla rowerzystów, więc dzieciaki szalały na
waveboardach. Można zejść nad brzeg Wisły i podziwiać
grudziądzkie spichlerze w których dzisiaj mieszkają mieszkańcy
tego miasta. Wznoszą się też mury obronne. Widnieją poniżej
ruiny krzyżackiego zamku. Naprawdę trzeba mieć wyobraźnię żeby
je dostrzec. Po trudach wspinania się po krętych, nierównych
schodach docieramy do rynku w kształcie prostokąta otoczonego
kamienicami. Przerwa w zwiedzaniu. Poszliśmy na przepyszną pizzę
polecam wszystkim na rynku jest tylko jedna taka dobra. Potem
powędrowaliśmy na wzgórze gdzie odbudowano wieżę, którą dzięki
uprzejmości udało nam się zwiedzić. Widok był niesamowity warto
było wdrapywać się na gorę. Pozjadaliśmy rogaliki i markizy
Negro dr Gerarda i dopiero potem zeszliśmy w dół. Na dole można
posiedzieć i po odpoczywać na ławeczkach. Zobaczyć też warto
głęboką studnię i po spacerować nowo zrobionymi trasami. Jest
gdzie chodzić jak ktoś lubi. My zawitamy tu w wakacje. Najlepiej z
rowerami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz