środa, 4 marca 2015

Interaktywna wyprawa.

Interaktywna wyprawa.

Witam wszystkich blogerów. Dzisiaj zabiorę Was do wspaniałego miejsca zabaw, rozrywki i nauki. Nie tylko dla dzieci. W niedzielę rano kiedy otworzyłam oczy i zobaczyłam nie zbyt ładną pogodę jak na pierwszego marca, załamałam się. Przecież niedługo wiosna! A tu śnieg zaczął padać. Szybko zrobiłam śniadanie i zaparzyłam kawę, jako dodatek słodkości wyłożyłam na talerze najlepsze ciastka markizy Gold i markizy Negro dr Gerarda są bardzo smaczne. Rozmyślaliśmy jak by dobrze rozpocząć ten marcowy dzień. Wpadłam na pomysł, że pojedziemy do Torunia. Oczywiście dzieciaki się oburzyły.
- Przecież tam niedawno byliśmy – skwitował Janek.
- Dzwońcie po Anię i Oliwiera jedziemy do „Młyna wiedzy” - powiedziałam
- A co to w ogóle jest ?
Szykujemy się dowiecie się na miejscu, dosyć stękania, zabieramy napoje i rogaliki mini i rogaliki pudrowe, Kubanki kokosowe dr Gerarda i jedziemy. Droga nam trochę się dłużyła. Dzieciaki zaczęły sobie śpiewać piosenki i opowiada kawały, zrobiło się wesoło, podjadały mini rogaliki zdobione i nim się obejrzeliśmy był już Toruń. Wysiadka!
Zaskoczył nas ogromny budynek z czerwonej starej cegły. W środku bardzo nowocześnie. Na samym środku holu zawieszone było miarowo uderzające wahadło z ogromną kulą. Dzieciaki od razu do niego podbiegły. Przyjechaliśmy dość wcześnie, obawiałam się braku biletów więc dzięki temu mogliśmy coś poczytać o nim. Kula chromowana waży aż 35 kilo, zawieszona jest na 35 metrowej linie. Robi niesamowite wrażenie. Jest to najdłuższe wahadło zamontowane na stałe w Polsce. Hasłem tego centrum jest zobacz, zbadaj, dotknij, stwórz. Mogliśmy przez trzy godziny biegać po sześciu piętrach. Było można robić doświadczenia. Fajną rzeczą było wielkie koło przypominające bęben pralki do którego dzieciaki mogły wejść i poczuć się jak chomiki w kole. Były symulacje lotu na księżyc, wiatraki wodne, można było zbadać promieniotwórczość. Pobawić się wielkimi klockami, zobaczyć laboratoria. Ciekawe były dźwięki z kosmosu, nagrywanie jak w studio muzyki. Nie opowiem Wam wszystkiego, trzeba tam pojechać, zwiedzić, poczuć dotknąć i zachwycić się tymi wszystkimi rzeczami. Nie zdołaliśmy przez te trzy godzinki wszystkiego zbadać. Wrócimy tutaj latem na ponowne odkrycia nauki. Drogę powrotną osłodziły nam świeżo zakupione Patysie śmietankowe dr Gerarda. Polecam i ciastka i zwiedzanie centrum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz