Interaktywna
wyprawa.
Witam
wszystkich blogerów. Dzisiaj zabiorę Was do wspaniałego miejsca
zabaw, rozrywki i nauki. Nie tylko dla dzieci. W niedzielę rano
kiedy otworzyłam oczy i zobaczyłam nie zbyt ładną pogodę jak na
pierwszego marca, załamałam się. Przecież niedługo wiosna! A tu
śnieg zaczął padać. Szybko zrobiłam śniadanie i zaparzyłam
kawę, jako dodatek słodkości wyłożyłam na talerze najlepsze
ciastka markizy Gold i markizy Negro dr Gerarda są bardzo smaczne.
Rozmyślaliśmy jak by dobrze rozpocząć ten marcowy dzień.
Wpadłam na pomysł, że pojedziemy do Torunia. Oczywiście dzieciaki
się oburzyły.
-
Przecież tam niedawno byliśmy – skwitował Janek.
-
Dzwońcie po Anię i Oliwiera jedziemy do „Młyna wiedzy” -
powiedziałam
-
A co to w ogóle jest ?
Szykujemy
się dowiecie się na miejscu, dosyć stękania, zabieramy napoje i
rogaliki mini i rogaliki pudrowe, Kubanki kokosowe dr Gerarda i
jedziemy. Droga nam trochę się dłużyła. Dzieciaki zaczęły
sobie śpiewać piosenki i opowiada kawały, zrobiło się wesoło,
podjadały mini rogaliki zdobione i nim się obejrzeliśmy był już
Toruń. Wysiadka!
Zaskoczył nas ogromny budynek z
czerwonej starej cegły. W środku bardzo nowocześnie. Na samym
środku holu zawieszone było miarowo uderzające wahadło z ogromną
kulą. Dzieciaki od razu do niego podbiegły. Przyjechaliśmy dość
wcześnie, obawiałam się braku biletów więc dzięki temu mogliśmy
coś poczytać o nim. Kula chromowana waży aż 35 kilo, zawieszona
jest na 35 metrowej linie. Robi niesamowite wrażenie. Jest to
najdłuższe wahadło zamontowane na stałe w Polsce. Hasłem tego
centrum jest zobacz, zbadaj, dotknij, stwórz. Mogliśmy przez trzy
godziny biegać po sześciu piętrach. Było można robić
doświadczenia. Fajną rzeczą było wielkie koło przypominające
bęben pralki do którego dzieciaki mogły wejść i poczuć się jak
chomiki w kole. Były symulacje lotu na księżyc, wiatraki wodne,
można było zbadać promieniotwórczość. Pobawić się wielkimi
klockami, zobaczyć laboratoria. Ciekawe były dźwięki z kosmosu,
nagrywanie jak w studio muzyki. Nie opowiem Wam wszystkiego, trzeba
tam pojechać, zwiedzić, poczuć dotknąć i zachwycić się tymi
wszystkimi rzeczami. Nie zdołaliśmy przez te trzy godzinki
wszystkiego zbadać. Wrócimy tutaj latem na ponowne odkrycia nauki.
Drogę powrotną osłodziły nam świeżo zakupione Patysie
śmietankowe dr Gerarda. Polecam i ciastka i zwiedzanie centrum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz