poniedziałek, 16 marca 2015

KINDER BAL

KINDER BAL
Na ten weekend przypadła moja kolej zorganizowania noclegu i zabawy dla dzieci z sąsiedztwa u Nowickich. Tym razem to Zosia miała pełnić rolę gospodyni spotkania. Ewa poprosiła mnie o pomoc w tej sprawie. Trzeba ustalić menu dla dzieci, ale najważniejsze to zorganizować spotkanie tak, aby  uczestnicy się nie nudzili. Mamy trudne zadanie - wypełnić im czas ciekawą i edukacyjną zabawą. Milusińscy chętnie uczestniczą w różnych zgadywankach i konkursach, trzeba po prostu wykazać się pomysłowością i umieć wprowadzić je w życie. Szykujemy więc magiczny worek, w którym znajdą się różne przedmioty znane dzieciom z codziennego użytku, takie jak np. : długopis, paczka chusteczek higienicznych, kalkulator, a dzieci będą musiały odgadnąć nazwę przedmiotu, który właśnie trzymają w ręku, bez oglądania go, oczywiście.  Pojawią się również zagadki, na przykład z pytaniami w stylu: kogo Calineczka zaprosiłaby do tańca? Odpowiedź brzmi „ jaskółeczkę”.  Takich zestawów baśniowych par trzeba przygotować przynajmniej kilkanaście. Pomyślałyśmy jeszcze o zawodach w kręgle, kręceniu na czas hula hop, tańcu na rozłożonej gazecie itp. Nagrodami dla zwycięzców mają być słodycze z firmy Dr Gerard. Dzieciaki je uwielbiają. Doskonale nadają się do tego ciasteczka o nazwie Bratanki i Psotki. Oczywiście dla wszystkich milusińskich  na stołach został przygotowany słodki poczęstunek składający się w większości z  produktów firmy Dr Gerard. Obie z Ewą wiemy, że te produkty są zawsze świeże i smaczne, dlatego bez obaw możemy je serwować kipiącym energią dzieciakom. Dopilnowałyśmy jednak, aby ciasteczka ogólnie dostępne dla dzieci były inne, niż te przeznaczone na nagrody. W ten sposób zmotywujemy je do rywalizacji. Chęć posiadania, a co za tym idzie, skonsumowania dodatkowej porcji wyśmienitych słodyczy, jest wśród milusińskich ogromna. Ewa śmiejąc się zabroniła mi podjadania ciasteczek. Ona doskonale zna moje upodobania do takich  pyszności. Oświadczyła, że dla nas kawa i łakocie są w kuchni i nie ma żadnego objadania z puli przeznaczonej dla  niczego nie podejrzewających dzieci. Obruszyłam się na takie stwierdzenie, nigdy nie podbieram komuś słodyczy, sama sobie kupuję i próbuje wydzielać dzienną porcje. Co prawda z jej przestrzeganiem różnie mi wychodzi, ale to już przecież wiemy, hihi. Dobrze, że wróciłam do sportowej aktywności, dzięki temu czasem mogę przymknąć oko na jedno ciastko więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz