Pewnego słonecznego, wiosennego dnia wybraliśmy się z całą rodziną na spacer. Niebo miało piękny, niebieski kolor, a młode listki już się pojawiały na drzewach. Pojechaliśmy wówczas nad jezioro, aby popatrzeć na budzącą się do życia przyrodę. Było tam mnóstwo kaczek, które wesoło trzepotały skrzydłami na nasz widok. Mieliśmy ze sobą kukłę Marzanny, aby utopić ją w jeziorze.
Panią Zimę dzieci zrobiły same razem z mamą w ciągu poprzedniego tygodnia. Znalazłem w lesie długi patyk, na którym razem z żoną umocowałyśmy głowę zrobioną z kawałka starego prześcieradła i waty. Na głowie namalowałem pisakiem niebieskie, zimne oczy i karminowo-czerwone usta. Marzannę ubraliśmy w stare ubrania mojej babci , które miała już wyrzucić. Na głowe założyliśmy jej chustkę i wrzuciliśmy ją do wody.
Po topieniu Marzanny żona zdecydowała ze zabiera nas wszystkich na gorącą herbatę do kawiarni. Gdy wychodziliśmy na spacer żona zabrała ze sobą do torebki najlepsze ciasteczka z firmy Dr. Gerard Wilczy apetyt i Rogalik pudrowany do przygryzania po drodze. Było dość zimno. Zmarzliśmy, spacerując po okolicy. Moja córeczka na dodatek zapomniała rękawiczek, więc było jej zimno w dłonie. Chętnie wypiliśmy gorącą herbatę.
Po wizycie w kawiarni padła decyzja że pojedziemy do do teściów na wieś. Teście mają małe gospodarstwo, w którym są kury i świnki i wiele innych zwierząt. Dzieci bardzo z zainteresowaniem oglądali wszystkie zwierzęta Mała najmotsza Lena powiedziała do babci z zapytaniem, wszystkie zwierzęta cieszą się na wiosnę, bo lubią spędzać czas na świeżym powietrzu, a zimą ? Babci trudno było Lenie wszystko w szczegółach wytłumaczyć żeby była usatysfakcjonowana. Po obejrzeniu przez dzieci weszliśmy do domu teściowa z żoną zaraz zrobiła kawę do kawy teściowa miała upieczoną babkę a dodatkowo żona wyjęła z torebki najsmaczniejsze Psotkii i Wilczy apetyt Dr. Gerarda.Porozmawialiśmy jeszcze sporo czasu po czym już póżnym wieczorem wróciliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz