poniedziałek, 16 marca 2015

Wesele.

Wesele.

Witajcie. Już za nami ten wielki, wyczekiwany dzień. Przygotowania trwały ponad rok. Szycie sukienki dla pani młodej, wybór sali weselnej no i garnitur dla pana młodego. Potem szukanie orkiestry, fotografa i kamerzysty. Dzisiaj na rynku jest ogromna konkurencja w wyborze firm zajmujących się oprawą weselną. Niesamowity wybór zaproszeń, winietek czy kwiaciarni. Jak ja ślubowałam nie było aż tak dobrze. Przejdźmy do samego wesela. Panna młoda wraz z przyszłym małżonkiem podjechali piękną czarną limuzyną pod USC. Raptem cała uroczystość trwała dziesięć minut. Podpisali klauzuę bycia razem na dobre i na złe. Potem sznur gości, jedni z kwiatkami inni z bombonierką ustawili się do życzeń. Fajnym pomysłem było to, że każdego z gości częstowano z pięknie przyozdobionego kosza kwiatowego czekoladkami. Coś innego. My również zamiast kwiatów, które szybko zwiędną, przygotowałam kolorowe pudełko ze słodyczami dr Gerarda między innymi włożyłam: markizy Gold, Wilczy Apetyt, Pasje kokos, Bratanki i Patysie zdobione i do tego włożyłam butelkę czerwonego wina. Myślę że to przynajmniej wykorzystają. Potem pojechaliśmy na salę balową. Przepiękna, przestronna sala. Ustrojona w biel, różowo kremowe tulipany na stołach. Stoły były owalne, siedziało przy nich po osiem dwanaście osób. Jedzenie przepyszne, jak to na weselu. Różnorodność sałatek, przystawek, kilka rodzajów mięsa. Teraz od razu mi ślinka leci na te smakołyki. Osobny stół był na rozmaite alkohole z których barman wyczarowywał piknę jak marzenie drinki. Dla dzieci robił bez alkoholowe ale też bajecznie kolorowe. Dla najmłodszych choć nie t6ylko jak widziałam zresztą sama jestem łasuchem czekolady, byłam przygotowana fontanna z której wypływała czekolada. Wykałaczki owoce lub pianki i lać można było do woli.
Orkiestra przygrywała skocznie troch szybkiej dy6namicznej trochę wolnej muz6yki. Dla wszystkich coś do tańca. Oczywiście zaraz na początku zabawy jak to ja musiałam zaliczyć pirueta, ale but wysoki, ślizgi parkiet no i poleciałam jak długa. Zabawa się rozkręciła tańcowałam do białego rana i o dziwo nawet nie miałam aż tyle pęcherzy na stopach. Było świetne wesele. Rano trochę głowa mnie bolała ale uprałam się z tym szybko. Wypiłam mocną kawę i do tego podgryzałam sobie Listki Deserowe Dr Gerarda. Czekam na kolejną zabawę weselną, która już w czerwcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz