wtorek, 3 marca 2015

Zwolniona z pracy

Witam. Opowiem dziś historię mojej koleżanki. Rok temu pracowała w dużej firmie na stanowisku menedżera. Studia ma, nawet podyplomowe, zna dobrze dwa języki. W branży była już kilka lat, więc i braku doświadczenia nie można było jej zarzucić. Była ceniona, w pracy dawała z siebie wszystko. Co więc się stało? Normalnie – firma podupadła, zaczęły się zwolnienia. Ona i tak długo się trzymała, prawie do końca. Ale potem – likwidacja stanowiska, odprawa i do widzenia. W domu nic nie mówiła. Powiedziała, że jest na urlopie, owijała się w koc i zajadała się najsmaczniejszymi ciasteczkami. Bambino i Bratanki firmy ,,Dr Gerarda’’ znikały stosami. Jest od zawsze szczupła, więc się nie bała , że przytyje. W końcu zaczęła szukać nowego zajęcia. Sądziła, że z jej CV znajdzie szybko coś nowego. Ale czasy się zmieniły. Teraz mało kto szuka ludzi z doświadczeniem – liczy się wiek, prezencja i bezczelność. Prezencja jeszcze by uszła, ale reszta – ma skończone 40 lat.  Przegrywała więc w przedbiegach z wyszczekanymi laleczkami. I co z tego, że się nie sprawdzały, że po trzech miesiącach znowu szukano kogoś na to stanowisko?  Koleżankę nie brano pod uwagę. W naszym kraju nic się nie zmieniło od 50 lat – nadal zatrudnia się albo krewnych i znajomych, albo tych, którzy mają poparcie w aktualnie rządzącej partii.  Dla niej i dla mnie, liczy się uczciwość, rzetelność, pracowitość. Nigdy nie korzystała z żadnych układów. Sądziła, że jeżeli ktoś umie pracować, to da sobie radę. Ale okazuje się, że dzisiejszy świat nie jest dla niej. Była wściekła na siebie i  na cały świat. W końcu postanowiła zaryzykować . Otworzyła swoją działalność, z czego bardzo się ucieszyłam. Zajęła się ubezpieczeniami, znała się na tym, a jej mąż pomagał zdobyć klientów. Wynajęła małe biuro. Interes powoli , ale rozkręcał się. Na początku nie było łatwo, ale z biegiem czasu było coraz lepiej. Dobre warunki ubezpieczenia i jej uczciwość , przyniosła wielu klientów. W jej biurze mogą zawsze liczyć na mile przyjęcie, poczęstunek. Po pół roku zatrudniła panią po pięćdziesiątce, która poszukiwała pracy by dorobić do emerytury. Była świetnym pracownikiem. Raz na tydzień robiły zakupy do biura. Woda, kawa, herbata i oczywiście najlepsze Markizy Negro, naszej ulubionej firmy ,,Dr Gerard’’. Patrząc wstecz, powtarza, że niczego nie żałuje i nawet jest wdzięczna byłej firmie za to ,że została zwolniła. Dziś jest wolna i robi to co naprawdę lubi. Tym którzy mają chwilę słabości proponuję słodkości ,,Dr Gerarda’’. Głowa do góry i do przodu. Pozdrawiam.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz