wtorek, 10 marca 2015

Koniec snu zimowego.

Witam drogich uczestników, podobno dzisiaj jest „Dzień Mężczyzn”. Więc dzisiaj od rana dostaję maile, telefony i wpisy na facebooku z życzeniami. To bardzo miłe. Właśnie się dowiedziałem o tym święcie i muszę przyznać, że na stałe zapisze się w moim kalendarzu. Na dodatek w prezencie dostaliśmy piękną pogodę. Słońce delikatny wiaterek i wycieczka rowerowa. Jak to bywa na przejażdżkę zabieramy smakołyki firmy „dr Gerard”.  Chciałem dzisiaj napisać o zakończeniu snu zimowego i aktywności fizycznej. Przez okres zimowy, jako zagorzały miłośnik roweru jeździłem gdzie tylko się dało. Chyba, że sypał śnieg i zamarzał deszcz, w takie dni mój dwuślad odpoczywał. Żona również do pracy śmiga rowerkiem tylko, że po powrocie do domku domaga się czegoś słodkiego na przykład „Mafijne Choco”, ponieważ je bardzo lubi. A teraz, gdy przyszedł marzec ptaki wróciły i słoneczko nas ogrzewa, klub mojego syna rozpoczął treningi pod chmurką. Wczorajszego popołudnia odbył się pierwszy dwugodzinny trening. Chłopaki grali mecze sparingowe, aby zobaczyć jak przepracowali okres zimowy. Muszę dodać, że mój syn wraz z kolegami otrzymali pozytywną opinię i pochwały od trenera. A po treningu rzucili się na przysmaki „dr Gerard”, które wziąłem ze sobą. Chyba wszyscy bardzo zgłodnieli po takim wysiłku. Jednak dla mam i tatusiów udało mi się schować ciastka „Pasja kokos” abyśmy i my mieli jakąś przyjemność tego popołudnia. Po powrocie do domu przyszedł czas, aby z córcią wyjść na plac zabaw, który został na zimę zamknięty. Zupełnie niepotrzebnie, bo zima była łagodna i dzieci w rozsądnych ilościach mogłyby korzystać z przyjemnej zabawy na świeżym powietrzu. A dzisiaj po obiedzie i po ciasteczku od „dr Gerard” ruszamy z synem na zajęcia na basenie. Każdy dosiądzie swój jednoślad i pojedziemy do parku uzdrowiskowego, gdzie znajduje się pływalnia. Mam nadzieję, że nas głowy nie będą bolały od takiej ilości tlenu. Bo przed tatą jeszcze jedno zadanie. Próba zespołu muzycznego, gdzie będę musiał wykazać się koncentracją, myśleniem, słuchaniem kolegów i graniem jak my to nazywamy w „wspólnym dyszlu” z resztą składu. A gdy przyjdzie wieczór padnę jak niemowlę do łóżeczka, aby jutro wstać wypoczęty i chętny do działania, bo wiosna tuż, tuż.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz