I tak znaleźliśmy się nad małym kanałem, który miał może z piętnaście metrów szerokości,a w samym środku głębokość nie przekraczała półtora metra. Brzegi porośnięte gęstymi trzcinami, dużo moczarki i wywłócznika dopełniało podwodny krajobraz. Trzeba było bacznie uważać by nie wpaść do wody, ponieważ brzegi były bardzo strome. W przeciągu dwudziestu minut wyjąłem dwa szczupaki między dwa a trzy kilo. Jakoś tak wyszło, że spotkaliśmy się ze Arturem po środku kanału. Stanęliśmy ramię w ramię i przynęty poleciały pod drugi brzeg. Upatrzyłem sobie trzcinkę, która wyraźnie wyróżniała się od reszty lekko opadając w stronę środka kanału. Tam właśnie oddałem swój rzut i oczywiście akurat tym razem musiałem trafić idealnie w miejsce gdzie stykała się z wodą, po prostu perfekcyjny zaczep...Używałem plecionki, ale za nic nie mogłem przerwać tej trzciny, więc poluźniłem zestaw i odłożyłem na bok. Wdrapałem się na górę, ok. sto metrów dzieliło mnie do przejazdu po przebyciu którego następne sto, aby dotrzeć do felernej trzcinki i odczepić zestaw. Oczywiście drogę pokonałem w expresowym tempie, stając naprzeciwko Artura, dzieliło nas piętnaście metrów wody...Pytam się gdzie dokładnie mam zejść by odhaczyć i w tym momencie widzę jak zacina piękną rybę - SZCZUPALA! Co tam się działo...gejzery wody rozpryskiwały się na wszystkie strony przeplatane wspaniałymi odjazdami.................prawdziwie wściekłe SZCZUPACZYSKO, po cudownej walce ryba dała za wygraną i została wyholowana. Była to Piękna Samica, która mierzyła 110,5cm. Tak bardzo zadowoleni i szczęsliwi z dokonania swego, ale także zmęczeni wyszliśmy z Arturem na taki piękny pagórek wyjeliśmy kanapki żeby zaspokoić głód , na deser podałem Arturowi najlepsze ciasteczka Psotki, Kubanki kokosowe z firmy Dr. Gerarda.
Opisałem tą historię z nadzieją i Wiarą, że doczekamy się wszyscy czasów, kiedy nad naszymi Pięknymi Wodami Będziemy Cieszyć Się Z Obfitości Rybostanu i Przeżywać Wspaniałe Przygody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz