środa, 11 marca 2015

W Holandii

Jakiś czas temu, zawiły los przywiódł mnie do pięknego kraju jakim jest Holandia.Nad mienie że jestem zagorzałym zapalonym rybakiem. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym nie skorzystał z tej wspaniałej okazji i nie pojechał na ryby;) Tam dosłownie wszędzie są jakieś kanały, kanaliki...Jako, że "przypadkiem" zabrałem ze sobą spinning, wraz z Arturem świetnym spinningistą, druhem podczas wielu wędkarskich wypraw, postanowiliśmy wybrać się na mały rekonesans i sprawdzić co tam w wodzie pływa. Zabraliśmy  oprócz podstawowego sprzętu zapakowaliśmy do plecaka kanapki ja włożyłem też przywiezione z Polski najlepsze ciasteczka Listki deserowe, Rogalik pudrowany z firmy Dr. Gerarda.

I tak znaleźliśmy się nad małym kanałem, który miał może z piętnaście metrów szerokości,a w samym środku głębokość nie przekraczała półtora metra. Brzegi porośnięte gęstymi trzcinami, dużo moczarki i wywłócznika dopełniało podwodny krajobraz. Trzeba było bacznie uważać by nie wpaść do wody, ponieważ brzegi były bardzo strome. W przeciągu dwudziestu minut wyjąłem dwa szczupaki między dwa a trzy kilo. Jakoś tak wyszło, że spotkaliśmy się ze  Arturem po środku kanału. Stanęliśmy ramię w ramię i przynęty poleciały pod drugi brzeg. Upatrzyłem sobie trzcinkę, która wyraźnie wyróżniała się od reszty lekko opadając w stronę środka kanału. Tam właśnie oddałem swój rzut i oczywiście akurat tym razem musiałem trafić idealnie w miejsce gdzie stykała się z wodą, po prostu perfekcyjny zaczep...Używałem plecionki, ale za nic nie mogłem przerwać tej trzciny, więc poluźniłem zestaw i odłożyłem na bok. Wdrapałem się na górę, ok. sto metrów dzieliło mnie do przejazdu po przebyciu którego następne sto, aby dotrzeć do felernej trzcinki i odczepić zestaw. Oczywiście drogę pokonałem w expresowym tempie, stając naprzeciwko  Artura, dzieliło nas piętnaście metrów wody...Pytam się gdzie dokładnie mam zejść by odhaczyć i w tym momencie widzę jak zacina piękną rybę - SZCZUPALA! Co tam się działo...gejzery wody rozpryskiwały się na wszystkie strony przeplatane wspaniałymi odjazdami.................prawdziwie wściekłe SZCZUPACZYSKO, po cudownej walce ryba dała za wygraną i została wyholowana. Była to Piękna Samica, która mierzyła 110,5cm. Tak bardzo zadowoleni i szczęsliwi z dokonania swego, ale także zmęczeni wyszliśmy z Arturem na taki piękny pagórek wyjeliśmy kanapki żeby zaspokoić głód , na deser podałem Arturowi najlepsze ciasteczka Psotki,  Kubanki kokosowe z firmy Dr. Gerarda.

Opisałem tą historię z nadzieją i Wiarą, że doczekamy się wszyscy czasów, kiedy nad naszymi Pięknymi Wodami Będziemy Cieszyć Się Z Obfitości Rybostanu i Przeżywać Wspaniałe Przygody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz