czwartek, 5 marca 2015

DZIEŃ KOBIET

DZIEŃ KOBIET
Rano w pracy mnie i koleżanki czekała miła niespodzianka.  W pokoju socjalnym czekały na nas małe, urocze bukieciki kwiatów. Zostały równo ustawione na stole przed miejscem, które zajmujemy podczas śniadania. Do kwiatów dołączona była sympatyczna kartka z życzeniami. To jednak nie koniec upominków, ponieważ na środku stołu stały jeszcze talerzyki ze smakowicie pachnącymi ciasteczkami z firmy Dr Gerard.  Wręcz uśmiechały się do nas mini rogaliki zdobione, to takie kruche ciasteczka podlane czekoladą, na drugim talerzyku pyszniły się kubanki kokosowe. Te z kolei mają podłużny kształt i wypełnione są kremem śmietankowym i wiórkami kokosowymi. Wszystko wyglądało i pachniało zachęcająco. Panowie złożyli nam życzenia i obiecali zrobić nam kawę podczas przerwy śniadaniowej. Przeprosili za brak wazoników, które notabene zastąpili kubkami jednorazowymi  owiniętymi wokół kolorową, papierową serwetką. Trzeba przyznać, że pomysłu im nie brakowało. Wszystko przygotowali z dużą starannością, zadbali od rana o nasze dobre samopoczucie. Podziękowałyśmy im wylewnie z wielką radością. Zapach tych kwiatów i ciasteczek z firmy Dr Gerard wzmagał mój apetyt, a kiedy doszedł do tego aromat świeżo parzonej kawy, to już byłam przeszczęśliwa. Uzgodniłyśmy z dziewczynami, że po pracy zabierzemy chłopaków do pubu na pizzę i dobre piwo. Należą im się za te wszystkie starania. Dzień mijał spokojnie  w miłej, życzliwej atmosferze. Szef również pamiętał o swojej damskiej załodze, każdej z nas złożył życzenia i wręczył po  pięknej, długiej róży. To naprawdę było sympatyczne. Pozwoliło nam na małą odskocznie od codzienności i rozjaśniło nasze twarze szczerym, promiennym uśmiechem. Choć na chwilę odłożyłyśmy wszelkie troski  w kąt, a obawy o zdrowie Filipa zasłoniła kurtyna optymizmu. Wiadomo, że moje myśli i tak krążyły wokół mojego faceta, ale były już bardziej kolorowe. W przyszłość patrzyłam jednocześnie  z nadzieją  i lękiem przed nieznanym. Filip dochodził do zdrowia bardzo powoli, jednak jego stan się wyraźnie poprawił. Za kilka dni przeniosą go na inny oddział i w końcu będę mogła go zobaczyć. Oczywiście, nie mogę się już tego spotkania doczekać.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz