Witam. Siedząc sama w domu w piątkowy wieczór,
postanowiłam zadzwonić do mojego dobrego przyjaciela. Ze względu na to, że
dawno się nie widzieliśmy myślałam, że uda mi się wyciągnąć go na lampkę
czerwonego wina. W słuchawce usłyszałam bardzo zasmucony głos, który nie
brzmiał ani trochę entuzjastycznie. Wiedziałam, że coś się stało bo nigdy taki
nie był. Bez chwili zastanowienia zapytałam - co się dzieje Adaś?! – głos jego
drżał, ale wymamrotał, że w nocy zabrali go do szpitala. Okazało się, że miał
pęknięty wyrostek. Chciałam się zbierać i już do niego jechać, ale było już za
późno na odwiedziny. Powiedziałam, że jutro rano przyjadę. Kiedy tylko się
obudziłam, w szybkim tempie zebrałam się do Adama. Nie wiedziałam co jemu kupić, wiedziałam że
jest po operacji, ale nic nie mówił o jakiejś diecie. Z pustymi rękoma też mi
nie wypadało iść. Wstąpiłam do sklepu, kupiłam wodę niegazowaną , mój wzrok
napotkał Mini rogalik zdobiony i na Rogalik
pudrowany firmy ,, Dr Gerard’’. Pomyślałam sobie, jak on nie będzie mógł ich
zjeść to kogoś poczęstuje lub podaruje pielęgniarkom za opiekę. Nie mogłam
zdecydować się jakie kupić. Więc wybrałam takie opakowanie , które mi się
najbardziej podobało, typowa kobieta hihihi,
czasami patrzę na wygląd a nie na jakość. Obok półki stała dziewczyna z
obsługi sklepu, zapytałam ją co by mi poleciła, ona powiedziała ,że jej zdaniem
najsmaczniejsze są Mafijne Black. Wzięłam je, a sama wybrałam najlepsze Markizy Gold oraz najlepsze Markizy Negro, wszystkie firmy ,, Dr Gerarda’’ ,i
nie pomyliłam się, jak się później okazało, tym razem mój wybór był trafny. Przed
wejściem na oddział, salowa poprosiła mnie o założenie obuwia ochronnego na
buty. Zastosowałam się do polecenia i od razu pobiegłam do sali, na której
leżał Adaś. Kiedy weszłam on spał, pomyślałam, że nie będę go budziła. Siedziałam
tak przy nim i przyglądałam się warunkom, które tu panują. Nie było źle. Po
chwili Adaś otworzył oczy i uśmiechnął się na mój widok. Zaczęliśmy rozmawiać ,
w pewnym momencie , powiedziałam że coś mu przyniosłam. On uśmiechnął się i
powiedział ze długo , nic mu nie będzie
trzeba, teraz będzie na diecie. Ja uśmiechnęłam się i powiedziałam, że troszkę słodyczy nie
zaszkodzi. Wyciągnęłam z torby smakołyki. , i układałam je na szafce. Adam
wziął do ręki jedną paczkę i uśmiechając się powiedział ,że mam dobry gust.
Okazało się ,że firma ,,Dr Gerard’’ to jego ulubiona, żałował tylko że jak na razie
nie będzie mógł ich jeść, ale ciasteczka zatrzyma dla siebie. To był fajny
pomysł na odwiedziny. Następnego dnia przyniosłam ciasteczka Psotki. Nazwa bardzo się jemu
podobała i rozweseliła. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz