Witam gorąco w
kolejny wiosenny, choć deszczowy i zimny dzień. Zbliżają się święta. Chyba każdy
wie, że Wielkanoc jest najważniejszym świętem dla Katolików. Nie licząc dzieci.
One wolą gwiazdkę, bo dostaje się lepsze prezenty a na zająca tylko słodycze. Moje
skarby cieszą się, że poznaliśmy produkty „dr Gerard”, a one zawsze są pyszne,
słodkie a ich kształty zabawne. Pewnego razu w moim domu czas ten był
najsmutniejszy, ponieważ jako dziecko spędzałem Wielkanoc w klinice czekając na
poważną operację. I nic nie cieszyło rodziny ani jedzenie, ani prezenty, po
prostu nic. Co gorsza to był czas, gdy telefony były tylko stacjonarne a
komputery przenośne widywano w filmach fantastycznych. Pisząc te słowa robi mi
się jakoś smutno, chyba przegryzę „Markizy Negro” to poprawi mi się nastrój. Niestety
wyżej opisany pobyt w szpitalu nie był jedyny w moim dzieciństwie. Już, jako
pięciolatek poznawałem uroki sześciotygodniowego turnusu w sanatoriach a potem
jeden szpital, drugi i kolejne sanatorium. W tamtych czasach nie był możliwy
pobyt dziecka z rodzicem, więc widywało się kogoś z rodziny raz na dwa tygodnie.
I znowu posmutniałem. Zjem „Patysie zdobione” i oderwę się od tych
nieprzyjemnych wspomnień. Cieszę się, że moje dzieci nie znają takiego życia
między domem, szpitalem a sanatorium. Syn ma szczęście i poza złamanym palcem
od nogi nie miał kontaktu ze szpitalem. Córka niestety miała pecha i już, jako
tygodniowe dziecko trafiła z zapaleniem płuc na oddział dziecięcy a potem w
drugim roku życia z zaostrzeniem astmy. I teraz jest na stałych lekach dla
astmatyków. Jedna i to pozytywna różnica jest taka, że z naszymi dziećmi zawsze
było jedno z rodziców. Gdy jedno szło do domu albo na zakupy to drugie
przebywało z dzieckiem. W oczekiwaniu na przyjście rodzica można było przekąsić
ciastko firmy „dr Gerard”, które cała nasza rodzina wręcz uwielbia. Mimo wszystko
okres pobytu córki w szpitalu, należy do trudnych i dość nerwowych, wiąże się z
pogorszeniem stanu jej serca. Pamiętam jak rosła tęsknota syna za siostrą i
mamą. Mam nadzieję, że moje pociechy będą rzadkimi gośćmi ośrodków zdrowia. Chciałbym
sobie i Wam wszystkim życzyć zdrowia, radości, uśmiechu, na co dzień i aby
słodycze takie jak „Markizy Negro” czy „Patysie zdobione” zawsze wprawiały nas
w dobry nastój.
Ale wyszło smutno, przepraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz