Witam
serdecznie, wraz z końcem ferii zimowych skończyło się w moim domu chorowanie. Właśnie
wczoraj byłem z córką u kontroli i od dzisiaj poszła do przedszkola z tej
radości kupiłem do kawki „Patysie zdobione” firmy „dr Gerard”. Jak już pisałem
produkty tej firmy są najlepsze na rynku i muszę przyznać, że jest coraz
większy dostęp do nich. Wracając do dzieci syn wczoraj już był w szkole. Wiadomo,
że dziecko nie może chodzić głodne, więc do śniadaniówki zawsze dostaje bułkę i
jakąś słodycz na przykład ciasteczka „Bratanki”. Był bardzo szczęśliwy z powodu
powrotu do „życia”, bo gdy chodzi na lekcje to również nie ominie go basen dwa
razy w tygodniu i treningi piłkarskie. Tak
też było, wybiła godzina szesnasta trzydzieści a mój zawodnik z plecakiem na
plecach i z najsmaczniejszą markizą w ręku stał na parkingu i czekał za autem. Moja
córeczka dzisiaj wstała po szóstej rano i obudziła rodziców. Gdy oprzytomniałem
była godzina siódma trzydzieści i szedłem z dziećmi do szkoły i przedszkola. Młodsza
latorośl widząc jak pakuję śniadanie Tomkowi nie omieszkała zapytać, jaką
słodycz „dr Gerard” ona dostanie. Co miałem zrobić, zapakowałem jej kilka
ciastek „Bambino” i poszliśmy. Wielką radość i dumę poczułem, gdy w
przedszkolu, Pani wychowawczyni wręczyła mi komplet zdjęć Zosi z balu
przebierańców. Gdzie była przebrana za kotkę i to nie skromnie zabrzmi, ale to
ja ubierałem ją w strój i malowałem na buzi czarny nosek i wąsiska. Wyglądała super.
Po balu dowiedziałem się od córki, że jedli najsmaczniejsze markizy. Dodała, że
takie jak w domu te od „dr Gerard”. A gdy po południu dotarłem z dziećmi do
domu, po szkole, przedszkolu i zajęciach korekcyjnych na basenie, to domofon w
moim mieszkaniu dzwonił jak oszalały. Odwiedzili nas szwagier z córką i „Bratankami”,
czyli najlepszymi ciastkami, kuzynostwo z córką i koleżanka ze swoją pociechą i
ciastkami „Patysie zdobione”. I nieplanowanie zrobiło się zabawnie, głośno i
ciekawie. A po godzinie do syna przyszedł kolega z klasy. To dopiero zaczęło
się dziać. Komputer, konsola, puzzle, klocki i TV. A to wszystko zagryzane
ciastkami ulubionej firmy. A dorośli nie zostali dłużni dzieciom i również się
przygotowali panowie popijali delikatne napoje a panie jadły najsmaczniejsze „Bambino”
do kawki. Tylko na grę na konsoli Tatusiowie musieliśmy poczekać aż dzieci
pójdą spać. A gdy już się dorwaliśmy do gry, to graliśmy tak długo aż baterie w
kontrolerach padły a nie mieliśmy na wymianę i zostaliśmy zmuszeni do
wyłączenia sprzętu i powrotu do naszych partnerek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz