wtorek, 3 marca 2015

Po feriach.

Witam serdecznie, wraz z końcem ferii zimowych skończyło się w moim domu chorowanie. Właśnie wczoraj byłem z córką u kontroli i od dzisiaj poszła do przedszkola z tej radości kupiłem do kawki „Patysie zdobione” firmy „dr Gerard”. Jak już pisałem produkty tej firmy są najlepsze na rynku i muszę przyznać, że jest coraz większy dostęp do nich. Wracając do dzieci syn wczoraj już był w szkole. Wiadomo, że dziecko nie może chodzić głodne, więc do śniadaniówki zawsze dostaje bułkę i jakąś słodycz na przykład ciasteczka „Bratanki”. Był bardzo szczęśliwy z powodu powrotu do „życia”, bo gdy chodzi na lekcje to również nie ominie go basen dwa razy w tygodniu i treningi piłkarskie.  Tak też było, wybiła godzina szesnasta trzydzieści a mój zawodnik z plecakiem na plecach i z najsmaczniejszą markizą w ręku stał na parkingu i czekał za autem. Moja córeczka dzisiaj wstała po szóstej rano i obudziła rodziców. Gdy oprzytomniałem była godzina siódma trzydzieści i szedłem z dziećmi do szkoły i przedszkola. Młodsza latorośl widząc jak pakuję śniadanie Tomkowi nie omieszkała zapytać, jaką słodycz „dr Gerard” ona dostanie. Co miałem zrobić, zapakowałem jej kilka ciastek „Bambino” i poszliśmy. Wielką radość i dumę poczułem, gdy w przedszkolu, Pani wychowawczyni wręczyła mi komplet zdjęć Zosi z balu przebierańców. Gdzie była przebrana za kotkę i to nie skromnie zabrzmi, ale to ja ubierałem ją w strój i malowałem na buzi czarny nosek i wąsiska. Wyglądała super. Po balu dowiedziałem się od córki, że jedli najsmaczniejsze markizy. Dodała, że takie jak w domu te od „dr Gerard”. A gdy po południu dotarłem z dziećmi do domu, po szkole, przedszkolu i zajęciach korekcyjnych na basenie, to domofon w moim mieszkaniu dzwonił jak oszalały. Odwiedzili nas szwagier z córką i „Bratankami”, czyli najlepszymi ciastkami, kuzynostwo z córką i koleżanka ze swoją pociechą i ciastkami „Patysie zdobione”. I nieplanowanie zrobiło się zabawnie, głośno i ciekawie. A po godzinie do syna przyszedł kolega z klasy. To dopiero zaczęło się dziać. Komputer, konsola, puzzle, klocki i TV. A to wszystko zagryzane ciastkami ulubionej firmy. A dorośli nie zostali dłużni dzieciom i również się przygotowali panowie popijali delikatne napoje a panie jadły najsmaczniejsze „Bambino” do kawki. Tylko na grę na konsoli Tatusiowie musieliśmy poczekać aż dzieci pójdą spać. A gdy już się dorwaliśmy do gry, to graliśmy tak długo aż baterie w kontrolerach padły a nie mieliśmy na wymianę i zostaliśmy zmuszeni do wyłączenia sprzętu i powrotu do naszych partnerek. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz