sobota, 21 marca 2015

Dzień wagarowicza.

Witam serdecznie wszystkich internautów. Dzisiaj pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Po uczniowsku dzień wagarowicza. I co, dzieci w sobotę do szkoły nie chodzą i co po takim święcie. Ja osobiście poszedłbym na wagary tak jak przed laty, tylko że do szkoły nie uczęszczam a z obowiązków domowych i z opieki nad dziećmi to raczej się nie urwę. Więc przy sprzątaniu podjadałem ciastka „Pasja advocat” od „dr Gerard”, aby poprawić sobie samopoczucie. Gdy byłem w wieku szkolnym to były piękne czasy w pierwszy dzień wiosny zamiast na lekcje jechało się z kumplami do Torunia albo Bydgoszczy, w poszukiwaniu wiosny. Albo wszyscy chłopaki z klasy wyszliśmy na podryw do parku. Strach był czy nie wyniknie jakaś bójka z uczniami innych szkół. W tamtych latach nie znano jeszcze najlepszych słodyczy „dr Gerard” i nie było zbyt dużego wyboru w słodyczach. A teraz są te przysmaki, i inne różne ciekawostki tylko, że dzieci nie wiedzą, co to dzień wagarowicza. A jako ojciec ośmioletniego syna raczej wolę, aby uczestniczył w lekcjach i był na bieżąco z materiałem. Jak to się człowiek zmienia! Kiedyś nawoływałem do blałki a teraz, odpowiedzialny ze mnie człek. Tylko apetyt na słodycze się nie zmienił, więc kupiłem „Patysie śmietankowe” i zabieram dzieci na spacer do parku. Ciekawy jestem, kiedy moje dzieci odkryją możliwość wagarowania. Zastanawiam się, jak by wyglądała nowoczesna marzanna. Myślę, że nie byłaby zrobiona ze starych ubrań mamy i słomy tylko przypominałaby postacie z Minecrafta albo Marvela albo jakąś Dodę lub Violettę. I jak wcześniej pisałem wybraliśmy się na rodzinny spacerek, nad stawkiem gdzie zawsze karmimy kaczki i ryby, przysiedliśmy na chwilkę, aby zjeść „Pasję” i zobaczyliśmy grupę młodych ludzi. Okazało się, że to uczniowie ze szkoły zaocznej i właśnie zerwali się z wykładów, aby w godny sposób uczcić dzień wagarowicza. Byli bardzo towarzyscy i przyjacielscy więc poczęstowaliśmy ich ciastkami „Patysie śmietankowe” a oni zrewanżowali się, tanim winem z marketu. Jako odpowiedzialny ojciec i mąż podziękowałem za ten szlachetny trunek i pożegnaliśmy się, aby iść z dziećmi na plac zabaw. Po powrocie do domu, przy kawce i słodyczach „dr Gerard” wraz z małżonka powspominaliśmy nasze czasy szkolne. A dzieci znudzone naszymi historiami odpaliły komputer i przeniosły się w cyfrowy świat gier.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz