środa, 25 marca 2015

Udręki rowerzystów.

          Witam serdecznie drogich czytelników. Odprowadziłem dzieci do szkoły i przedszkola, zjadłem śniadanie przegryzłam „Listek deserowy zdobiony” to takie pyszne ciasteczko posypane cukrem i polane czekoladą, bardzo smaczne. Więc teraz mogę usiąść do komputera i napisać kilka słów. Przyszła wiosna, słoneczko pięknie grzeje i zrobiło się niebezpiecznie na drogach i chodnikach. I to nie tylko ze względu na motocyklistów, ale też na spacerujące rodziny. Osobiście uwielbiam spacery z żoną i dziećmi i słodyczami „dr Gerard”, ale to, co wyprawiają babcie z wnukami to przechodzi ludzkie pojęcie. Ostatnio miałem wątpliwą przyjemność spotkania oko w oko z pielgrzymką spacerowiczów. Jadąc z synem na krytą pływalnię, tradycyjnie na ostatnią chwilę, musiałem się spieszyć i jak na złość spotkałem na drodze rowerowej dwie babcie z wózkami a dzieci biegały sobie po chodniku i po ścieżce. Kobiety były tak zajęte smarowaniem tyłków sąsiadkom, że nie widziały, że ich podopieczne wbiegły mi pod koła. Zahamowałem w ostatniej chwili. Cały mokry ze strachu, że przejadę dzieci. Serce mi waliło a ręce się trzęsły. A opiekunki pobladły jeszcze bardziej niż ja. Dobrze, że miałem ciastka „Bambino” i mogłem poczęstować te przestraszone rozpłakane przedszkolaki, ale babciom powiedziałem kilka ostrych słów. Niestety to nie jest pojedynczy przypadek, w naszym mieście piesi nie szanują ani rowerzystów ani dla nich wyznaczonych tras. Na każdym kroku jadąc jednośladem napotykamy na ludzi idących po czerwonej trasie i na dodatek albo udających, że nie wiedzą, czemu się dzwoni albo oburzonych wielce, że muszą uważać na jadących. Jeszcze gorsi są właściciele psów. Idą sobie jedną stroną chodnika i żeby nie chodzić za czworonogiem to prowadzą go na rozwijanej smyczy. A psinka wędruje od jednego do drugiego krawężnika, albo puszcza się w pogoń, nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o tym, że na każdym chodniku i ścieżce musimy uprawiać slalom między psimi kupami, ohyda. Można dostać nerwicy jadąc rowerem, a ma być to przyjemne i zdrowe. Często mam przy sobie słodki produkt firmy „dr Gerard”, aby ukoić nerwy i na poprawę samopoczucia. Zawsze po przejażdżce muszę uzupełnić poziom cukru. I te produkty idealnie się do tego nadają.
Pozdrawiam wszystkich rowerzystów i życzę Wam i sobie spokojnych i przyjemnych chwil na rowerze. L. K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz