czwartek, 26 marca 2015

Wiosenne oczyszczanie.

Wiosenne oczyszczanie.

Wiosenne oczyszczanie. Każda z nas na wiosnę chce być piękna i zadbana. Możemy wieczorem zaobserwować jak niektóre panie biegają, ćwiczą, gimnastykują się. Druga grupa spaceruje z popularnymi kijkami czyli chodzą na nordic walking. Ja należę do tej drugiej grupy. Codziennie, jak Wam pisałam chodzę przez około półtorej godziny, szybkim krokiem. Opowiedziałam Wam o moich ćwiczeniach, zmaganiach przed weselem na blogu DR GERARDA. Efekty już są widoczne, choć Ja muszę się przyznać, że niestety się nie stosuję do żadnej diety, ale codziennie do kawy lubię pochrupać najlepsze ciastka Bratanki lub Markizy Gold dr Gerarda. Na wiosnę trzeba nabrać pewności siebie, energii, sił wewnętrznych. Często się uśmiechać do siebie i do ludzi, poczuć się piękną. Mam dobrą radę dla Was wszystkich. Nie tylko dla Pań ale także dla Panów. Najpierw jak wstajemy rano to robimy taką prostą czynność czyli uśmiechamy się do siebie! Stajemy przed lustrem i mówimy sobie : jaka Ja jestem szczupła i piękna! Dzisiaj będzie dobry dzień! Od razu poczujemy się lepiej. Teraz robimy sobie śniadanie, potem aromatyczną kawę lub herbatę, jak zdrową to zieloną lub czerwoną. Szykujemy sobie rogalika pudrowego lub mini rogalika zdobionego DR GERARDA. Jak ktoś ma wolny dzień i wysłał już dzieci do szkoły a męża do pracy to zachęcam Was wszystkie Panie do zrobienia sobie leniwego dnia dla siebie. Najpierw najlepiej pójść na spacer do parku lub pojechać rowerem do lasu. To świetny relaks. Potem włączmy sobie ulubioną muzykę. Zróbmy sobie oczyszczanie twarzy połączone z parówką. Najlepiej ją stosować raz w tygodniu. Zalać wrzątkiem mieszankę ziół ( rumianek, liść szałwii czy kwiaty lipy) każdy najlepiej swoje ulubione. Nakrywamy ręcznikiem głowę i się nachylamy nad miską. Zostajemy tak z pięć minut. Potem nałóżmy sobie ulubioną, pachnącą maseczkę Ja lubię różaną. Tak możemy choć raz zacząć dzień. Potem dopiero weźmy się za prace domowe i swoje codzienne obowiązki. Miłego dnia!

środa, 25 marca 2015

ŚWIĄTECZNE SPRZĄTANIE

ŚWIĄTECZNE SPRZĄTANIE

Już za chwilę Święta Wielkanocne i trzeba gruntowniej posprzątać mieszkanie. Lubię zapach świeżo umytych okien i leciutko wykrochmalonych firanek. Wyglądając przez takie okna, świat wydaje się piękniejszy i weselszy. Co prawda takie porządki są dla mnie złem  koniecznym, ale i tym razem jakoś przez nie przebrnę. Któregoś dnia muszę wybrać się do sklepu i uzupełnić  potrzebne środki czystości. Chciałabym jeszcze pomóc w tych obowiązkach mamie, bo przecież ona jak zawsze zajmie się przygotowaniem świąt od strony kulinarnej. Pokój ozdobiony świątecznymi akcesoriami wygląda jaśniej, przestrzenniej, nastrojowo. W sklepach pojawiło się mnóstwo świątecznych ozdób. Zauważyłam, że produkty z firmy Dr Gerard również mają ładne świąteczne opakowania. Wszystko wygląda wiosennie i kolorowo. Muszę kupić trochę więcej słodkości z mojej ulubionej firmy, aby zabrać część ze sobą, gdy pojadę na święta do mamy. Na pewno dzieciarnia w lany poniedziałek zjawi się pod drzwiami i trzeba będzie się wykupić smacznymi ciasteczkami. Jestem przekonana, że kilka opakowań Bambino i Patysi załatwi sprawę. Dzieci dobrze wiedzą, co jest dobre i z przyjemnością dadzą się przekupić słodyczami z firmy Dr Gerard. Postanowiłam jeszcze zrobić sernik gotowany na spodzie z markiz lub herbatników z mojej ulubionej firmy. W pracy pewnie też przygotujemy jakiś słodki poczęstunek. Zawsze milej złożyć sobie życzenia w ładnie ozdobionym świątecznie pokoju  i spokojnie chwilę porozmawiać przy zastawionym stole. Trzeba uzgodnić z koleżankami, które tym razem ciasteczka zawitają na nasz stół. Wybór jest tak ogromny, że trudno podjąć decyzję, które wybrać. Ja tym razem postawiłabym na Mafijne Black i Pasję kokos. Wiadomo, że  wszyscy pracownicy je lubią. Szef również preferuje ciasteczka z Dr Gerarda i myślę, że znajdzie czas, aby na chwilę usiąść z nami przy słodkim poczęstunku. Nigdy nie stroni przy takich okazjach od kontaktu z pracownikami. Dobrze, że sprawę sprzątania w pracy mamy z głowy. Tym akurat zajmuje się firma sprzątająca, tak więc zostaje nam dekoracja i spotkanie przy kawce. A to już czysta przyjemność.

Udręki rowerzystów.

          Witam serdecznie drogich czytelników. Odprowadziłem dzieci do szkoły i przedszkola, zjadłem śniadanie przegryzłam „Listek deserowy zdobiony” to takie pyszne ciasteczko posypane cukrem i polane czekoladą, bardzo smaczne. Więc teraz mogę usiąść do komputera i napisać kilka słów. Przyszła wiosna, słoneczko pięknie grzeje i zrobiło się niebezpiecznie na drogach i chodnikach. I to nie tylko ze względu na motocyklistów, ale też na spacerujące rodziny. Osobiście uwielbiam spacery z żoną i dziećmi i słodyczami „dr Gerard”, ale to, co wyprawiają babcie z wnukami to przechodzi ludzkie pojęcie. Ostatnio miałem wątpliwą przyjemność spotkania oko w oko z pielgrzymką spacerowiczów. Jadąc z synem na krytą pływalnię, tradycyjnie na ostatnią chwilę, musiałem się spieszyć i jak na złość spotkałem na drodze rowerowej dwie babcie z wózkami a dzieci biegały sobie po chodniku i po ścieżce. Kobiety były tak zajęte smarowaniem tyłków sąsiadkom, że nie widziały, że ich podopieczne wbiegły mi pod koła. Zahamowałem w ostatniej chwili. Cały mokry ze strachu, że przejadę dzieci. Serce mi waliło a ręce się trzęsły. A opiekunki pobladły jeszcze bardziej niż ja. Dobrze, że miałem ciastka „Bambino” i mogłem poczęstować te przestraszone rozpłakane przedszkolaki, ale babciom powiedziałem kilka ostrych słów. Niestety to nie jest pojedynczy przypadek, w naszym mieście piesi nie szanują ani rowerzystów ani dla nich wyznaczonych tras. Na każdym kroku jadąc jednośladem napotykamy na ludzi idących po czerwonej trasie i na dodatek albo udających, że nie wiedzą, czemu się dzwoni albo oburzonych wielce, że muszą uważać na jadących. Jeszcze gorsi są właściciele psów. Idą sobie jedną stroną chodnika i żeby nie chodzić za czworonogiem to prowadzą go na rozwijanej smyczy. A psinka wędruje od jednego do drugiego krawężnika, albo puszcza się w pogoń, nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o tym, że na każdym chodniku i ścieżce musimy uprawiać slalom między psimi kupami, ohyda. Można dostać nerwicy jadąc rowerem, a ma być to przyjemne i zdrowe. Często mam przy sobie słodki produkt firmy „dr Gerard”, aby ukoić nerwy i na poprawę samopoczucia. Zawsze po przejażdżce muszę uzupełnić poziom cukru. I te produkty idealnie się do tego nadają.
Pozdrawiam wszystkich rowerzystów i życzę Wam i sobie spokojnych i przyjemnych chwil na rowerze. L. K.

wtorek, 24 marca 2015

Czekolada i karmel

Witam. Jutro wybieram się na urodziny mojej babci. Nie wiedziałam jaki prezent można kupić osobie , która ma już przysłowiowe wszystko. Postanowiłam upiec ciasto. Moja babcia przepada, za karmelem połączonym z czekoladą. Czasami kupuje gotowy w sklepie i do tego najlepszą mleczną czekoladę firmy ,, Dr Gerard’’.   Babcia Często kupuje Mafijne Black oraz Mafijne Choco i tym się zajada, a potem narzeka , że cukier jej podskoczył. Zabieram się do pracy. Myślę , że w dwie godziny wyrobię się ze wszystkim. Na ciasto kruche potrzebowałam: 2 szklanki mąki pszennej, pół łyżeczki sody, szczypta soli, 1 łyżka cukru,2 jajka, pół kostki zimnego masła, ćwierć szklanki bardzo zimnej wody. Zmiksowałam wszystkie składniki, na jednolitą masę. Ciasto powinno wyglądać jak kruszonka. Można robić to na stolnicy rękoma. Jak ciasto zacznie się kleić to czas zakończyć z nim zabawę. Utworzyć placek i włożyć do lodówki i schłodzić. Powinno to trwać około 30 minut. Teraz przygotuję karmel. Do tego potrzebuję: 10 łyżek cukru,10 łyżek wody, duża szczypta soli morskiej, ćwierć kostki masła,100 gram twarożku kanapkowego, gładkiego, tłustego. Cukier i sól rozpuszczam w wodzie, garnek wstawiam na ogień, gdy się zagotuje zminimalizowałam ogień i zostawiam. Nie mieszam. Zaglądałam czasem, ale nie mieszałam. Musi zgęstnieć i się zabrązowić. Gdy poruszałam garnkiem karmel miał kleistą konsystencję. To stało się po ok.45-60 minutach. Kiedy był gotowy, wyłączyłam ogień i wrzuciłam po kawałku masło, po każdym wrzucie mieszałam trzepaczką. Potem dokładałam twarożek i ucierałam. Utworzył się fajny karmel. Odstawiłam go. W czasie kiedy karmel się jeszcze gotował,  wyjęłam ciasto z lodówki, położyłam na folii, nakryłam folią i rozwałkowałam cienko, na grubość 5 mm.  Przełożyłam ciasto na foremkę tortową, polecam taką z ruchomym dnem. Wyrównałam, dokleiłam w brakujących miejscach, odcięłam brzegi, uzupełniłam ścianki. Gdy wypełniłam blaszkę, przykryłam folią aluminiową, zasypałam obciążnikami np. ryżem, fasolą. Odstawiłam ciasto znów do lodówki  i nastawiłam piekarnik na 190 stopni. Wstawiłam do piekarnika , kiedy się nagrzał. Piekłam 20 minut. Potem zdjęłam obciążniki i podpiekłam jeszcze 5 minut. Czas na czekoladę. Można kupić gotową firmy ,,Dr Gerard’’,  dodać mleka i masła i rozpuścić ją. Gdy upieczesz spód,  wylej na niego cały karmel, rozsmaruj. Jeśli masz czas, schłodź odrobinę i dopiero wylej czekoladę. Odstaw do lodówki na jakiś czas. Przed podaniem warto wyciągnąć z lodówki, jakieś 15 minut przed podaniem, ale przechowuj  je w lodówce. Moje nie postoi. Zaniosłam je mojej babci, była zachwycona. Powiedziała mi, że właśnie takie lubi prezenty, zrobione przez kogoś własnoręcznie. Zauważyłam, że na stole leżały już ciasteczka. Rozpoznałam najsmaczniejsze Markizy Gold i Markizy Negro,  ulubionej mojej firmy ,, Dr Gerard’’. Pozdrawiam.

SALON FRYZJERSKI

SALON FRYZJERSKI
Moje wyniki badań krwi są dobre, mieszczą się w normie. Lekarz zasugerował stopniową poprawę kondycji przez zwiększenie czasu spędzanego na świeżym powietrzu i dwie godzinki basenu w tygodniu. Poczucie zmęczenia powinno ustąpić. Myślę więc, że pozostanę przy nordic walking, a siłownię zamienię na basen. Czas również zadbać  o skórę, paznokcie i włosy. Umówiłam się na wizytę w salonie fryzjersko-kosmetycznym. Faktycznie, moje włosy powinny odzyskać swój blask i nabrać nowego kształtu. Nowa fryzura zawsze wprawia mnie w pogodny nastrój. W sobotnie przedpołudnie z przyjemnością poddałam się zabiegom odnowy, hihihi. Wraz z innymi paniami wygodnie siedziałam w fotelu z różnymi balsamami, odżywkami na włosach i przeglądałam kolorowe czasopisma. Obsługa salonu poczęstowała nas filiżanką kawy, choć niektóre z pań wolały herbatę. Drobiazg, ale skutecznie umilił czas spędzony w tym miejscu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy do kawy dostałyśmy również słodycze, od razu rozpoznałam, że pochodzą z firmy Dr Gerard. Na niewielkiej paterze leżały Rogaliki pudrowe i Kubanki kokosowe, wszystko świeże i pachnące. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała tego faktu. Nie spotkałam się jeszcze w żadnym salonie ze słodkim poczęstunkiem, kawa lub herbata owszem, ale ciasteczka nigdzie. Ze szczerym uśmiechem przyznałam się, że uwielbiam słodycze z firmy Dr Gerard i regularnie uzupełniam ich zapas. Kilka klientek salonu zapytało mnie, które najlepiej mi smakują i czy cena tych wszystkich pyszności jest przystępna. Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że tak naprawdę lubię wszystkie ciasteczka z tej firmy, ale poleciłam paniom spróbować czekoladek na ciasteczku biszkoptowym, wypełnionych nadzieniem śmietankowo-wiśniowym o zabawnej nazwie Wilczy Apetyt. Warte spróbowania są również Bratanki, kruche markizy przełożone kremem śmietankowym i posypane  cukrem. Natomiast jeśli chodzi o cenę, to uważam, że jest adekwatna co do jakości  kupowanych produktów. Tak więc tylko kupować i próbować, znaleźć swój ulubiony przysmak. Po trzech godzinach opuściłam z żalem wspomniany salon, obiecując sobie, że jeszcze tu wrócę. Usługi na wysokim poziomie, fachowy personel i przyjemne towarzystwo. Do tego rezultat zabiegów był wręcz niesamowity, z zadowoleniem spoglądałam w lustro. Szkoda, że Filip nie może mnie teraz zobaczyć..

poniedziałek, 23 marca 2015

Inny?

Witam ciepło w wiosenny, lecz zimny dzień. Jak mówi przysłowie „ W marcu jak w garncu”. I znów stara ludowa mądrość się sprawdza. Co dzień to temperatura albo w górę albo w dół. Nawet w ciągu dnia rano na minusie a w południe kilkanaście stopni plus. Jedno jest pewne przysmaki „dr Gerard” zawsze są smaczne i na wysokim poziomie, nie to, co ciśnienie. A potem człowiek albo senny, albo głowa boli, albo energia rozpiera. Ja to chyba jestem wrażliwy na warunki atmosferyczne, najchętniej to leżałbym w łóżku i „Kubanki kokosowe” ze mną, a moje drugie ja, mój wewnętrzny głos apeluje rusz się, weź rower, jedź gdzieś, dobrze, że mam muzykę i musze grać w domu oraz jeździć na próby i koncerty. Właśnie wczoraj kolega przesłał mi link na YouTube, na obszerny reportaż z naszego koncertu. To krew w żyłach aż się zagotowała, w biegu odpaliłem kompa, zabrałem z szafki „Mafijne Black” i zasiadłem do oglądania i słuchania naszego koncertu z przed miesiąca. Z drugiej strony to miłe, jak inni, czyli słuchacze wrzucają do netu naszą muzykę, i nie po to by wyśmiać, lecz by pokazać innym kawał fajnej muzyki. Przepraszam, że dla wielu mogę być, co najmniej mało skromny, ale co mogę zrobić, że kocham grać, kocham koncertować i cieszę się, gdy widownia jest zadowolona. I tak prawie do północy przesiedziałem oglądając ponad godzinny materiał i jedząc ciastka „dr Gerard”. Tylko rano, gdy trzeba wstać i iść po chleb i bułki to nie mogę podnieść głowy z poduszki. To wszystko przez to niskie ciśnienie za oknem, i gdy już zejdę do sklepu i wyczekam swoje w kolejce, to zastanawiam się czy ja jestem jakiś dziwny. Obserwując klientów doszedłem do wniosku, że jako jedyny facet kupuję pieczywo i ciastka „Mafijne” czy „Kubanki” a inni panowie wybierają sto gram lub dwieście czystej albo gorzkiej lub kuflowe czy tatrę. A ja jak z obcej planety wychodzę ze sklepu z chlebkiem i dwoma bułkami. I nie po to by przefiltrować metylowy alkohol o fioletowym zabarwieniu, lecz po to byśmy mogli zjeść świeże pieczywo na śniadanie. 

mazurek

Najlepsze i najsmaczniejsze rogaliki pudrowane oraz rogaliki zdobione są z firmy Dr.Gerard.Składniki na ciasto kruche:175 g mąki pszennej,25 g cukru pudru 100 g masła, schłodzonego,1 łyżka kwaśnej śmietany 18%,1 żółtko Dodatkowo:gwiazdki z mlecznej czekolady Na papierze do pieczenia odrysować formę tortownicę o średnicy 21 cm. Powstały okrąg wydłużyć/powiększyć z jednej strony na kształt pisanki/jajka, wyciąć wzorzec. Wszystkie składniki na ciasto umieścić w malakserze i wyrobić/zmiksować (można też wyrobić ręcznie). Ciasto uformować w kulę, owinąć folią i włożyć do lodówki na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto rozwałkować na grubość około 3 - 4 mm i wyciąć z niego kształt pisanki - do rozwałkowanego ciasta przyłożyć wzorzec wycięty z papieru i wyciąć pożądany kształt. Wyciętą pisankę przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Z pozostałego ze ścinków ciasta ukształtować wałeczek i przykleić do zewnętrznej krawędzi ciasta. Ciasto ponownie schłodzić w lodówce przez 30 - 60 minut.  Przed samym pieczeniem ciasto ponakłuwać widelcem. Piec około 15 minut w temperaturze 200ºC, do zarumienienia. Wyjąć, wystudzić na kratce.Najlepsze i najsmaczniejsze rogaliki pudrowane oraz rogaliki zdobione są z firmy Dr.Gerard.